Odwiedziła ich policja. Matka otworzyła drzwi, syn pozbywał się dowodów

Kiedy do drzwi ich mieszkania zapukała policja, otworzyła im matka poszukiwanego 20-latka. W tym czasie syn wpadł na „sprytny” pomysł i wyrzucił reklamówkę z marihuaną przez okno. Mundurowi nie dali się jednak nabrać na ten cwany fortel. Mężczyzna wpadł w ich ręce, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.

Policjanci weszli do mieszkania 20-latka
Autor: KPP w Piasecznie/ Materiały prasowe Policjanci weszli do mieszkania 20-latka

Chciał ukrywać się przed policją. Nie udało się

Do zatrzymania doszło w Warszawie. Piaseczyńscy kryminalni ustalili, że poszukiwany 20-latek przebywa pod jednym ze stołecznych adresów. Mężczyzna był objęty nakazem doprowadzenia wydanym w związku z wcześniej orzeczoną karą pozbawienia wolności. Do odsiadki miał tylko pięć miesięcy. Mimo to postanowił spróbować swoich sił i ukrywać się przed organami ścigania. 

Funkcjonariusze pojechali pod ustalony adres. Drzwi do mieszkania otworzyła matka poszukiwanego. Policjanci weszli do środka i skierowali się do pokoju, w którym miał znajdować się 20-latek. Ten na widok funkcjonariuszy miał podjąć próbę pozbycia się obciążających go przedmiotów.

– Policjanci weszli do środka i skierowali się do pokoju, w którym miał przebywać poszukiwany. Wtedy zauważyli, że 20-latek wyjmuje spod łóżka reklamówkę i wyrzuca ją przez okno – przekazała podkom. Magdalena Gąsowska z piaseczyńskiej policji.

Przeczytaj także: Egzekucja w restauracji na Pradze. Po 24 latach zaskakujący wyrok sądu!

Manewr nie umknął uwadze kryminalnych. Funkcjonariusze zabezpieczyli mężczyznę, a następnie sprawdzili, co znajdowało się w wyrzuconej torbie. W reklamówce znaleźli susz roślinny, który według policyjnego komunikatu był porcjowaną marihuaną. Zabezpieczone substancje zostały przekazane do dalszych badań.

20-latek usłyszał nowy zarzut

Poszukiwany mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do policyjnej celi. Sprawą zajęli się funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego. Policjanci gromadzili dokumentację i materiał dowodowy dotyczący substancji znalezionych w reklamówce. Na tej podstawie 20-latek usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających.

Za zarzucany czyn może mu grozić do 10 lat pozbawienia wolności. O ostatecznej kwalifikacji prawnej, odpowiedzialności mężczyzny i ewentualnej karze zdecyduje jednak sąd.

Przeczytaj także: Rozpoczyna się proces w sprawie zabójstwa Mai z Mławy. Rodzice ze łzami w oczach czekają na sprawiedliwość

Ten zdążył już przychylić się do wniosku prokuratury i aresztował 20-latka na okres trzech miesięcy. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów.

Pożar w Szpitalu im. Rydygiera w Krakowie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI