Zniszczony biznes za dwa centymetry? „To draństwo”
Pani Katarzyna Górnich-Czyżewska od 12 lat prowadzi niewielki sklep z pieczywem przy ul. Domaniewskiej 17/19a. Punkt działa jako niezależna firma pod patronatem sieci Galeria Wypieków Lubaszka, od której sprowadza produkty. Piekarnię zna niemal każdy: od młodych pracowników idących co dziennie w kierunku „Mordoru”, po seniorów, mieszkających w pobliskich blokach.
Nad witryną znajduje się szyld z pleksi. Właścicielka miała zgodę spółdzielni mieszkaniowej na wykorzystanie powierzchni reklamowej, ale nie wystąpiła o osobne zezwolenie zarządcy drogi.
Tablica nie przylegała bezpośrednio do elewacji, ponieważ pod nią umieszczono podkładki wyrównujące nierówną ścianę. Według przedsiębiorczyni szyld odstawał przez nie o około półtora do dwóch centymetrów. To właśnie te podkładki stały się zarzewiem konfliktu między panią Katarzyną, a stołecznym ZDM-em.
Przeczytaj także: Seniorzy wylądują na ulicy? Lokatorzy protestują przeciwko podwyższeniu czynszu
- Urzędy mają budować zaufanie obywateli do instytucji i państwa. Po czymś takim ja, jako obywatelka nie mam żadnego zaufania do ZDM-u. Przecież ich urzędnicy się kryli, robili zdjęcia chowając się po krzakach, nikt nie wszedł do piekarni i nie rozmawiał z nami. To draństwo. Mają licencję na zabijanie małych biznesów - mówi wściekła właścicielka lokalu.
ZDM: szyld zajął pas drogowy. Mieszkańcy o donos podejrzewają „starych ubeków”
W 2023 r. do miejskiego systemu Warszawa 19115 wpłynęło zgłoszenie od anonimowego mieszkańca dotyczące szyldów przy ul. Domaniewskiej 17/19a. Kontrola wykazała, że reklama piekarni oraz inne szyldy znajdujące się pod tym adresem zostały zawieszone bez wymaganej zgody zarządcy drogi.
W nieoficjalnych rozmowach mieszkańcy mówią, że za „donosem” na piekarnię pani Katarzyny odpowiada „jeden z mieszkających tu ubeków”.
- Przecież tutaj mieszkają byli ZOMO-wcy czy ubecy. Zawiść tych starszych ludzi nie zna granic. Bo co? Komuś się udało rozwinąć mały biznes, to trzeba go zniszczyć? Mam swoje podejrzenia, kto zrobił donos na piekarnię do ZDM-u - mówi jeden ze stałych klientów pani Katarzyny.
ZDM uznał, że część tablicy znajdująca się przed elewacją wchodziła w przestrzeń pasa drogowego. W takim przypadku, nawet jeżeli wysunięcie jest niewielkie, właściciel reklamy powinien wcześniej uzyskać zgodę i wnosić odpowiednią opłatę. W tym konkretnym przypadku szyld wystawał „aż” o 2 cm.
Przeczytaj także: Sensacyjne odkrycie w kościele w Warszawie. Przetrwał zagładę stolicy i 80 lat pod ziemią
- To jest jakiś bezsens i głupota. Gdzie jest wyznaczana linia pasa drogowego? Przecież chodnik też się gdzieś zaczyna, a nie bezpośrednio przy elewacji budynku. To co, jak lokal obok piekarni ma schody i skrzynkę pocztową, to też nielegalnie zajmuje pas? To idiotyzm urzędników - komentuje pan Przemysław, robiący często zakupy w piekarni przy Domaniewskiej 17.
ZDM podkreśla, że sankcji nie ustala według własnego uznania. Zgodnie z przepisami jest ona dziesięciokrotnością zwykłej opłaty za zajęcie pasa. Kwotę oblicza się na podstawie powierzchni szyldu, obowiązującej stawki i liczby dni, przez które reklama znajdowała się w pasie drogowym bez zezwolenia.
Jako, że szyld ma kilka metrów długości, a sprawa ciągnie się od ponad dwóch lat, kara zdążyła urosnąć do absurdalnych rozmiarów - nawet zdaniem samych urzędników.
Przeczytaj także: Komendant Główny Policji nie wytrzymał. Mocne słowa po zamieszkach pod TK. „Nie ma mojej zgody”
36 tys. zł kary, ponad 41 tys. zł całego obciążenia
ZDM nałożył na panią Katarzynę karę w wysokości 36 tys. zł. Jednak dodając do tego odsetki, suma jaką właścicielka piekarni musiałaby zapłacić za wystający szyld urosła do ponad 41 tys. zł.
Przedsiębiorczyni twierdzi również, że od zadłużenia naliczane są kolejne odsetki, a jej firmowy rachunek został zajęty. Dla niewielkiego punktu utrzymującego się ze sprzedaży pieczywa taka kwota może oznaczać jedno - koniec działalności.
Miesięczne koszty prowadzenia sklepu mają przekraczać 20 tys. zł. Sam czynsz wynosi około 4 tys. zł, a rachunki za energię około 2,5 tys. zł. Właścicielka zwraca uwagę, że sprzedaż pieczywa nie zapewnia wysokiej marży, dlatego jednorazowe obciążenie liczone w dziesiątkach tysięcy złotych przekracza możliwości firmy.
Przeczytaj także: Zatrzymanie Piotra W. przed Trybunałem Konstytucyjnym. Rzecznik Praw Obywatelskich żąda wyjaśnień
Właścicielka: zareagowałam w ciągu kilku dni
Pani Katarzyna twierdzi, że początkowo nie wiedziała o wszczętym postępowaniu. Korespondencję, którą ZDM zawsze w takich sprawach wystosowuje, odpowiedzialny za kontrolę urzędnik kierował nie do właścicieli, a do sieci Lubaszka. Doszło do takiego kuriozum, że zawiadomienie w lutym 2024 r. pani Katarzynie przekazał... dostawca pieczywa.
– Około 15 lutego dostałam pismo od kierowcy, a 17 lutego wszystko było już skorygowane. Od razu zareagowałam – relacjonowała właścicielka.
Przedsiębiorczyni usunęła podkładki, przez które szyld był odsunięty od ściany. Kontrola przeprowadzona 20 lutego miała wykazać, że tablica nie znajduje się już w przestrzeni pasa drogowego. Kobieta była przekonana, że po naprawieniu uchybienia sprawa została zamknięta.
ZDM przedstawia inną wersję. Urząd utrzymuje, że właściciele piekarni zostali poinformowani podczas kontroli, czego dotyczą prowadzone czynności, a postępowanie dawało kilka możliwości wyjaśnienia sprawy i uniknięcia kary.
„Kontrola z krzaków”? Urząd zaprzecza
Rozbieżności dotyczą również sposobu przeprowadzenia kontroli. Właścicielka twierdzi, że urzędnicy wykonywali zdjęcia z ukrycia, a jeden z kontrolerów miał odwrócić identyfikator, gdy pracownik poprosił go o przedstawienie się.
ZDM odrzuca opis działań prowadzonych „z krzaków”. Urząd podkreśla, że kontrolerzy wykonują tysiące podobnych czynności, a dokumentacja fotograficzna jest standardowym elementem postępowania.
W 2025 r. ZDM przeprowadził ponad 8,5 tys. kontroli pasa drogowego. Urząd deklaruje, że z własnej inicjatywy koncentruje się przede wszystkim na dużych, bezprawnie ustawionych reklamach, ale nie może ignorować zgłoszeń dotyczących mniejszych obiektów.
ZDM przyznaje: kwota jest bardzo wysoka
Po nagłośnieniu sprawy przez media, urząd opublikował obszerne stanowisko. ZDM nadal uważa, że szyld wisiał w pasie drogowym bez wymaganej zgody, ale jednocześnie przyznaje, że kara dla małej osiedlowej firmy jest wyjątkowo dotkliwa.
„Nie ma jednak również wątpliwości, że wysokość kary jest w tym przypadku bardzo wysoka” - czytamy w stanowisku zamieszczonym na stronie internetowej ZDM-u.
Urząd zaprosił panią Katarzynę na spotkanie. Strony w najbliższy piątek, 23 października, mają jeszcze raz przejrzeć korespondencję i spróbować znaleźć rozwiązanie, które będzie zgodne z prawem, a jednocześnie uwzględni sytuację przedsiębiorczyni.
Rzecznik ZDM Jakub Dybalski wskazał, że w grę mogą wchodzić różne rozwiązania dotyczące spłaty należności, w tym rozłożenie jej na raty, częściowe umorzenie albo, jeżeli pozwolą na to przepisy i okoliczności sprawy, umorzenie całości.
– Przejrzymy jeszcze raz całą sprawę. Nie doprowadzimy do sytuacji, że ktoś zbankrutuje – zapewnił rzecznik w rozmowie z Radiem RDC.
Mieszkańcy stanęli murem za piekarnią
Sprawa poruszyła klientów sklepu i mieszkańców okolicznych bloków. Dla wielu z nich punkt przy Domaniewskiej nie jest anonimowym lokalem handlowym, lecz miejscem działającym na osiedlu od kilkunastu lat.
- Dla mnie decyzja urzędników jest irracjonalna. Ten wystający baner przecież nie wpływał w żaden sposób na pieszych. Nie czułam osobiście jakiegoś zagrożenia, że szyld wystający dwa centymetry zrobi mi jakąś krzywdę. Mam nadzieję, że ten rozgłos medialny pomoże pani Katarzynie - mówi pani Agnieszka, regularnie kupująca pieczywo w piekarni.
Szczególne znaczenie sklep ma dla starszych osób, które nie zawsze mogą zrobić zakupy w większych marketach oddalonych od miejsca zamieszkania. Klienci podkreślają, że piekarnia znajduje się w zasięgu krótkiego spaceru i pozwala kupić podstawowe produkty bez konieczności dalszego dojazdu. Mieszkańcy zwracają również uwagę na pracowników sklepu.
Przeczytaj także: Ciało 26-letniej Izabeli znaleziono w hotelowej wannie. Morderca nadal jest na wolności
- To absurd. Do tej piekarni chodzimy od kiedy wprowadziliśmy się na Domaniewską, czyli od ładnych kilku lat. Zawsze otrzymujemy wspaniałą obsługę. Panie są uśmiechnięte, pomagają dzieciom, jednym zdaniem - ze wszystkich okolicznych sklepów, ta obsługa jest najlepsza! Tym bardziej boli, z jakimi problemami boryka się teraz pani Katarzyna - dodaje Maria Gwiazdowska, mama trójki dzieci często odwiedzających piekarnię.
Pani Katarzyna oraz jej klientela mają nadzieję, że dzięki medialnemu zainteresowaniu, uda się uratować piekarnię i przekonać urzędników ZDM-u, do odstąpienia od egzekucji tak drakońskiej kary.