Magda zginęła 31 marca 2017 r., bo jechała na rolkach w warszawskim parku na Bielanach, po asfaltowej ścieżce, która tuż przy ruchliwej ulicy kończyła się niespodziewanie kawałkiem ziemi. Dziewczyna potknęła się i wypadła na ulicę Gdańską, wprost pod nadjeżdżające auto. Umarła na miejscu. Jak się okazało, ścieżka była niedokończona, ale żadnych oznaczeń ani zabezpieczeń nie było.
Sąd: „winę za to ponoszą dwie osoby…”.
Rodzice nastolatki dopiero teraz, po dziewięciu latach od wypadku, usłyszeli od sądu: „winę za to ponoszą dwie osoby…”. Na ławie oskarżonych siedziały cztery: dwóch ówczesnych włodarzy Bielan – Tomasz Mencina (dziś zastępca prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego) i Artur W. (później burmistrz Włoch, odwołany w atmosferze zarzutów korupcyjnych) i dwóch pracowników niższego szczebla – kierownik budowy Waldemar W. i Tomasza G., pełniący w 2017 r. nadzór inwestorski nad dzielnicową inwestycją w Parku Stawy Kellera.
W piątek (20 lutego) Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza skazał Waldemara W. i Tomasza G. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i na utratę praw do wykonywania zawodu, również przez trzy lata. Uniewinnił natomiast od odpowiedzialności za ten tragiczny wypadek burmistrza i wiceburmistrza. Opisaliśmy szczegółowo ten wyrok TUTAJ. Żaden z oskarżonych nie pojawił się na ogłoszeniu wyroku.
– Za śmierć mojego dziecka wszyscy powinni zostać skazani i to nie „w zawiasach”, a na bezwzględne więzienie! – skomentowała wyrok sądu mama Magdy, gdy wyszła z sali rozpraw zbulwersowana.
Spokojniej, choć nie bez gorzkich słów, komentowali wyrok sądu w rozmowie z „Super Expressem” tata Magdy, Tomasz Kowalak i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych mec. Mateusz Nowicki, związany z rodziną od 2017 r.
Mecenas rodziny: Nas ten wyrok nie satysfakcjonuje
- Wyrok przynosi sprawiedliwość rodzicom Magdy jedynie częściowo. W części, w której mogliśmy się tego wszyscy spodziewać. Dla nas było oczywiste, że proces budowlany, inwestycyjny, wykonawczy był w tej sprawie przeprowadzony w sposób absolutnie niedopuszczalny. I rzeczywiście sąd przedstawiciela ze strony inwestora i wykonawcę tej nieszczęsnej ścieżki rowerowej skazał – mówi mec. Mateusz Nowicki. - Sąd uznał, że są to osoby bezwzględnie winne naruszenia przepisów i naraziły użytkowników drogi na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia, co niestety w tym przypadku się zmaterializowało. Określenie śmiertelna pułapka jest doskonałym określeniem na tą ścieżkę.
Co do wyroku dla najwyższych bielańskich urzędników - burmistrza i wiceburmistrza, pełnomocnik rodziny Magdy przyznał, że on i rodzice są zawiedzeni.
- Mam taką osobistą refleksję, że nasz system prawa karnego nie jest gotowy na przestępstwo o charakterze urzędniczym. Niebywale ciężko jest takie przestępstwo udowodnić. Tu, mimo 25 tomów materiałów, sąd uznał, że główni urzędnicy winy nie ponoszą. W naszej ocenie powinni odpowiedzieć za bałagan w urzędzie, gdyż tam nie było żadnego systemu, który był w stanie wychwycić błąd pracownika niższego rzędu. Nas ten wyrok nie satysfakcjonuje – ocenił mecenas Nowicki. I zapowiedział, że na wyroku pierwszej instancji sprawa się nie skończy. Będzie apelacja.
Tata Magdy: Nie szukam zemsty na siłę
Tata Magdy, inżynier, ekspert energetyczny m.in. w Collegium Civitas i SGH, nie potrafił określić co czuje bardziej, ból, wściekłość czy rozczarowanie. - To są emocje, których nie umiem nazwać. Ja nie szukam zemsty na siłę. Na pewno znaleźliśmy w sądzie potwierdzenie tego, co wiedzieliśmy w zasadzie od początku, od dnia wypadku, kiedy zobaczyłem tę ścieżkę... – głos Tomasz Kowalaka się łamie. - To efekt zaniedbań. Ale nie tylko tych pracowników na dole. Wie pani, w mojej ocenie oskarżonych powinno tu być 12 osób, nie cztery.
Nikt z miasta do tej pory nie przeprosił rodziców zmarłej dziewczynki. Wyrazy współczucia przekazał im w trakcie procesu tylko Artur W. We własnym imieniu.