W "Sanatorium miłości" doszło do poważnego konfliktu między uczestnikami
Choć na początku turnusu dominowały flirt, randki i zabawa, szybko okazało się, że nie wszyscy odnajdują się w grupie równie dobrze. Barbara niemal od samego początku budziła kontrowersje wśród kuracjuszy. Uczestnicy "Sanatorium miłości" zarzucali jej dominujące zachowanie - nie dopuszczała innych do głosu, podnosiła ton i często pouczała pozostałych. Z czasem frustracja zaczęła narastać, a atmosfera w grupie stawała się coraz bardziej napięta.
Sprawdź, co wydarzyło się w 4. odcinku programu: "Sanatorium miłości". Burza wśród kuracjuszy i nagłe odejście! Basia spakowała walizki i powiedziała: "Rybka"
Dla Lilli wspólny pokój stał się koszmarem
Najtrudniejszą sytuację miała Lilla, która dzieliła z Barbarą pokój. Codzienne funkcjonowanie u boku tak wymagającej współlokatorki szybko zaczęło ją przerastać.
Jest mi przykro. Ja, mieszkając z nią 8 dni, dostałam strasznego słonia na grzbiet. Bardzo ciężko się z nią mieszka. (…) Basi nie da się pomóc
- oceniła gorzko Lilla.
Podobne zdanie miała Bożena, która również nie kryła rozczarowania:
Nie chcę jej oceniać, natomiast w grupie jest bardzo trudno mieć z nią kontakt
- mówiła.
Interwencja Marty Manowskiej
W końcu sytuacja wymknęła się spod kontroli i konieczna była reakcja prowadzącej. Marta Manowska postanowiła wysłuchać wszystkich stron konfliktu.
Nie przegap: Basia z "Sanatorium miłości" na językach widzów. Komentarze są bardzo mocne. "Pięciu minut bym nie wytrzymała"
Podczas rozmowy emocje były wyraźne. Lilla nie kryła zmęczenia:
Jestem zmęczona. Wkłada nam w usta słowa, które sama mówi. Ja już nie chcę być dłużej z Basią w pokoju
- powiedziała uczestniczka.
Bożena dodała:
Padły mocne słowa, wulgaryzmy pod moim adresem. (…) Nie można porozmawiać, bo jest od razu atak
- dodała.
Barbara nie widziała problemu
Co ciekawe, sama Barbara inaczej postrzegała całą sytuację. Nie czuła się winna narastającego konfliktu i była przekonana, że źródłem problemu jest zazdrość innych uczestniczek.
Koleżanki są zazdrosne, że ja przy problemach uśmiecham się, jestem zadowolona
- mówiła.
W końcu padły słowa, które przesądziły o wszystkim:
Kiedy 11 osób chce, żebym wyjechała, to ja na to, jak na lato (…) Ja wam powiem na koniec: rybka
- palnęła.
Nagłe pożegnanie i koniec konfliktu
Chwilę później Barbara spakowała walizkę i opuściła program. Decyzja zapadła szybko i zakończyła napiętą sytuację w grupie. Lilla i pozostali kuracjusze odetchnęli z ulgą.