- Uczestniczka „Farmy” Arwii szczerze opisała w mediach społecznościowych swoją walkę z rakiem piersi, pokazując siebie bez włosów, bez makijażu, ale silną i zdeterminowaną.
- W długich wpisach pokazała, jak wygląda życie po chemioterapii, operacji i jak ważne jest, by dbać o siebie – nie w walce z chorobą, ale dla siebie.
- Jej autentyczne, emocjonalne słowa trafiają do tysięcy ludzi, dając nadzieję i przypominając, że prawda o chorobie to nie tylko triumf – to codzienna, ludzka siła.
Arwii czyli Arwena Tarasiuk-Wilczewska – bo o niej mowa – znana jest z udziału w show Polsatu, gdzie zdobyła sympatię widzów swoją energią i autentycznością. Dziś jej życie wygląda zupełnie inaczej. Zmaga się z diagnozą, która zmienia codzienność nie tylko jej, ale i całej rodziny. W ostatnich tygodniach opublikowała w mediach społecznościowych poruszające wpisy, w których otwarcie mówi o leczeniu, jego skutkach ubocznych i emocjach towarzyszących każdemu kolejnemu dniu walki z nowotworem.
Arwii z "Farmy" ma nowotwór piersi
W jednym z dłuższych wpisów Arwii dzieli się refleksjami z przejścia przez intensywne leczenie onkologiczne, operację i rehabilitację. Pisze o swojej codzienności, w której trening siłowy po chemioterapii stał się dla niej symbolem troski o własne ciało – nie jako rywalizacja z chorobą, ale formą ochrony: Pomaga zachować mięśnie, siłę i sprawność, gdy leczenie próbuje je odebrać.
Wzmacnia nie tylko ciało, ale i głowę – przypomina: „Nadal mogę. Nadal jestem silna.” Nie musisz zaczynać na HURA, zaraz po operacji czy w trakcie chemi – zacznij kiedy ból czy młodość odpuszczą. Kiedy będziesz na to gotowa, ale zacznij.
Ten cytat trafił prosto w serca tysięcy osób, które obserwują jej profile. Jest tu prawda o bólu, słabości, ale też o odpowiedzialnej sile. Porównała tez swoje zdjęcia sprzed mastektomii oraz aktualne. Widać, że brak wlosów absolutnie jej nie krępuje, przeciwnie nosi ogolona główę wysoko, jak wojowniczka.
„2025 skopał mi tyłek… lecz to ja podnoszę rękawicę”
W jeszcze innym wpisie, pełnym emocji i bezpośrednich metafor, uczestniczka reality-show opisała swoje doświadczenia z chorobą jako brutalny moment w życiu, który rzucił ją na kolana:
Dla wielu słowo walka jest najgorszym określeniem przechodzenia przez chorobę nowotworową – dla mnie jest idealne. Dokładnie oddaje to, przez co musiały przejść moja głowa i moje ciało. Walka z systemem, walka z emocjami, walka ze skutkami ubocznymi… W tej walce podniosłam rzucone rękawice i dałam z siebie wszystko – a nawet więcej, bo 200% siebie. Dlatego WIDZICIE MNIE UŚMIECHNIĘTĄ, z tą głową, bez makijażu, z opuchniętą twarzą.
Kobieta dodała też, ze nie zawsze jest rózowo. "Wiadomo – to jeszcze nie koniec. Są lęki, są skutki uboczne i menopauza (jest koszmarna). Ale jest też nowy 2026 rok". W tych słowach nie ma żalu ani wyolbrzymiania – jest surowa, ludzka odwaga, pokazana wprost, bez upiększeń.
Kim jest Arwii? Krótki kontekst „Farmy” i jej historia
Arwena Tarasiuk-Wilczewska zdobyła rozpoznawalność dzięki udziałowi w popularnym reality show „Farma”. Program, w którym uczestnicy muszą radzić sobie w trudnych warunkach, z dala od wygód współczesnego życia, dał jej szansę dotrzeć do szerokiej publiczności i zyskać ogromne poparcie fanów. Po emisji „Farmy” Arwii utrzymała kontakt z fanami przede wszystkim przez media społecznościowe, gdzie dzieliła się fragmentami swojego życia, treningami, podróżami i codziennymi inspiracjami. Jej otwartość i energia przyciągnęły tysiące obserwatorów.
Kilka miesięcy temu Arwii ogłosiła światu dramatyczną diagnozę: nowotwór piersi. Od tamtej pory jej profile w mediach społecznościowych stały się miejscem, gdzie nie tylko relacjonuje kolejne etapy leczenia, ale też dzieli się przemyśleniami, emocjami i poczuciem humoru, które pomaga jej przetrwać najtrudniejsze chwile. Nie unika trudnych tematów – mówi o chemioterapii, operacji, menopauzie po leczeniu, bólu, ale także o tym, co ją wzmacnia: o swojej rodzinie, przyjaciołach i o milczącej sile, którą w sobie odkrywa.