Bez makijażu, ale z luksusowym dodatkiem na ramieniu! Jeden szczegół zdradził wszystko
Marta Manowska od lat uchodzi za jedną z najbardziej lubianych twarzy TVP. Naturalna, uśmiechnięta i "bliska ludziom" - taki wizerunek buduje konsekwentnie zarówno na ekranie, jak i w mediach społecznościowych. Nic więc dziwnego, że jej wielkanocna obecność w kościele nie przeszła bez echa. Prezenterka postawiła na bardzo stonowany look. Bez mocnego makijażu, w spokojnej stylizacji, wyglądała jak zwykła uczestniczka nabożeństwa. Jednak nasze czujne oko szybko wychwyciło coś, co kompletnie nie pasowało do tej "skromnej" narracji.
Manowska w kościele z telefonem w ręku! Zamiast modlitwy… zdjęcia?
Na ramieniu Marty Manowskiej pojawiła się luksusowa torebka, której wartość sięga kilkunastu tysięcy złotych. Ten kontrast między naturalnym wyglądem a drogim dodatkiem już sam w sobie wzbudza nasze zainteresowanie.
Ale to dopiero początek historii. Według relacji i zdjęć, które znajdują się w naszej galerii, prezenterka w trakcie wizyty w kościele wyjęła telefon i zaczęła fotografować wielkanocny koszyczek. I choć dla wielu może to być niewinny gest, my zadajemy pytanie: czy to odpowiedni moment na takie działania?
Przeczytaj także: Basia z "Sanatorium miłości" na językach widzów. Komentarze są bardzo mocne. "Pięciu minut bym nie wytrzymała"
W końcu dla wielu osób świąteczna msza to czas skupienia i refleksji, a nie okazja do tworzenia contentu. W sieci szybko pojawiły się głosy, że takie zachowanie może być odebrane jako brak wyczucia.
Z drugiej strony nie brakuje też opinii, że czasy się zmieniły, a robienie zdjęć stało się naturalnym elementem codzienności - nawet w bardziej uroczystych momentach. Co sądzicie o takim zachowaniu Marty?
Nie przegap: Samotność, rozwody i poszukiwanie miłości. Ci uczestnicy nowego "Sanatorium miłości" podbiją wasze serca
Zobacz naszą galerię: Brak makijażu, torebka za tysiące i fotki w kościele. Manowska nie przejmowała się kazaniem!