Finał w "Tańcu z Gwiazdami" w cieniu skandalu! Czy format został naruszony?
Ostatni odcinek show Polsatu dostarczył emocji, jakich dawno nie było. Widzowie spodziewali się standardowego scenariusza, tymczasem produkcja zafundowała im prawdziwy zwrot akcji. Decyzja o rozszerzeniu finału do czterech par zaskoczyła wszystkich - zarówno fanów, jak i osoby związane z show. W rozmowie z "Super Expressem" Rafał Maserak postanowił odsłonić kulisy tego, co wydarzyło się za kulisami.
Zobacz też: Kulesza powiedziała to wprost! Fabijański nie kryje emocji
Afera w "Tańcu z Gwiazdami"! Cztery pary w finale… czy to w ogóle legalne?! Maserak odpowiada
Juror nie ukrywa, że sam był zaskoczony przebiegiem wydarzeń. Jak przyznał, początek odcinka nie zapowiadał takiego obrotu spraw, ale właśnie za to kocha ten program. Według niego największą siłą show są nieprzewidywalność i emocje, które trzymają widzów w napięciu do ostatniej chwili.
Działo się! Na początku się nie zapowiadało, ale kocham ten program właśnie za to. Wydaje mi się, że wszyscy nasi widzowie też kochają właśnie za te zwroty akcji. No i tak powinno być. Zawsze pamiętałem, że ten program zawsze miał taki swój urok w tym wszystkim, że robi się niespodzianki, są momenty, kiedy jest wzruszenie. No i takie zaskoczenie... - mówi nam Rafał Maserak.
Szczególne wrażenie zrobiła na nim postawa Piotra Kędzierskiego. Maserak zdradził, że nikt nie miał pojęcia o jego planach. Dopiero w przelocie usłyszał od niego tajemnicze słowa, które jak się później okazało, były zapowiedzią zaskakującego gestu. Dziś nie ma wątpliwości, określił go "bohaterem narodowym", podkreślając, że takie momenty tworzą historię programu.
Nie, w ogóle! Nikt nam o tym nic nie wspomniał, nikt w ogóle nie wiedział. Jedyny komentarz, który gdzieś na korytarzu był, to kiedy przechodził Piotr obok mnie i mówi: "będziesz ze mnie dumny", a ja mówię, co on tak się nauczył tańczyć, że będę z niego dumny, że mi buty pospadają. Chyba już miał gdzieś tam to z tyłu głowy. Uważam, że dzisiaj Piotr Kędzierski jest bohaterem narodowym (...) Rewelacja, ja jestem fanem takich sytuacji. Dzięki tej całej sytuacji jest wygranym tego programu - wyznał nam Rafał.
Zobacz też: Piotr Kędzierski ZREZYGNOWAŁ z "Tańca z Gwiazdami" tuż przed finałem! Dziennikarz przekazał ważne słowa
Najwięcej emocji wzbudziła jednak decyzja o czterech parach w finale. Maserak przyznał, że poziom rywalizacji był tak wyrównany, iż trudno było wskazać słabszych uczestników. Jak zdradził, pomysł pojawił się w rozmowach jurorów i ostatecznie dostał zielone światło.
Bardzo wyrównany poziom był tej cha-chy i głosy też się tak rozłożyły na pół. I żeśmy rozmawiali z naszą główną jurorką, że może zrobić tak, że zrobimy im niespodziankę. No i zrobiliśmy niespodziankę... dostaliśmy zielone światło, że możemy tak zrobić. I to jest coś fantastycznego, że właśnie nikt nie będzie tutaj gorszy, lepszy, tylko tak naprawdę cztery pary się zmierzą w naszym wielkim finale - mówi nam Maserak.
Nie obyło się jednak bez kontrowersji. W sieci szybko pojawiły się pytania, czy taka decyzja jest zgodna z zasadami formatu. Maserak nie ukrywa, że w pewnym sensie była to spontaniczna decyzja. Jak stwierdził, twórcy postawili na emocje i show, licząc, że ewentualne odstępstwa od reguł zostaną wybaczone.
Słuchaj, no poszliśmy na żywioł. Wydaje mi się, że na tyle nasz format w Polsce jest silny i na świecie też. Od nas czerpią ludzie z całego świata przykład, więc nawet jakbyśmy gdzieś tam naruszyli delikatnie regulamin, to mam nadzieję, że nam wybaczą, a jak nie, to co, no to za tydzień nas nie będzie - śmieje się w wywiadzie "Super Expressu" Rafał Maserak.
Juror podkreślił też, że w tej edycji trudno wskazać faworyta. Jego zdaniem poziom jest tak wyrównany, że o zwycięstwie zdecydują detale - zarówno na parkiecie, jak i w głosowaniu widzów. Każda z finałowych par ma realne szanse na wygraną.
Uważam, że te cztery pary zasługują na finał i są w te finale, więc każda z tych par mogła przejść od razu, ale ja bym się tym w ogóle nie sugerował, bo to wszystko może się zmienić właśnie za tydzień w niedzielę (...) Nie chcę faworyzować jakiejś pary, a po drugie poziom jest tak wyrównany, że tutaj zaważą na pewno detale, nie tylko na parkiecie, ale też w głosach widzów - mówi nam Rafał Maserak.
Rozmawiała Julita Buczek
Zobacz też: Nie wytrzymały! Richardson i Zillmann ostro o finale "Tańca z Gwiazdami"
Zobacz naszą galerię: Cztery pary w finale… czy to w ogóle legalne?! Maserak odpowiada