Rozdzierające pożegnanie ukochanego przyjaciela
Kilka dni temu Dawid Kwiatkowski opublikował jeden z najbardziej osobistych wpisów w swojej karierze. Artysta nie krył rozpaczy po stracie swojego psa Weediego, który był dla niego kimś znacznie więcej niż tylko zwierzęciem.
W emocjonalnym wpisie z 18 marca napisał:
Nie umiem, nie chce i nie wiem nic. Nie wiem nic od wczoraj, oprócz jednego. Byłeś najlepszym CZŁOWIEKIEM, jakiego znałem. Nie znam dorosłego życia bez Ciebie i cholera jasna przyjdzie mi teraz je poznać. Zacząłeś odchodzić, gdy nagrywaliśmy gitary do piosenki na album. Dominik, producent, jeszcze trochę narzekał, że słychać jak bawisz się zabawką, że wchodzi to w mikrofon. A za chwilę na mnie spojrzałeś. A ja zrozumiałem wszystko. Obiecuję Ci, że wyciągnę to najgłośniej jak się da, że będziesz na tym albumie. Tak jak Ty wyciągnąłeś mnie z niejednego bagna w jakie wchodziłem w życiu, ja wyciągnę ten jeden z ostatnich dźwięków, jakie wydałeś. Kocham Cię Weeduś tak mocno. Byłeś tak mądry, że pewnie umiesz czytać, ale nigdy się nie przyznałeś i teraz pokazujesz ten post swoim kumplom. I masz tam wszystkie patyki świata. I możesz spać w łóżku. Nigdy nie bolało mnie nic tak mocno, więc proszę wybaczcie, ale muszę odwołać piątkowy koncert w Toruniu. Dzięki Weedy. Szalej tam. A ja za jakiś czas dołączam. I będę miał dużo patyków. I szyszek. Twoich ulubionych szyszek. Boże. Tak bardzo Cię kocham.
Te słowa poruszyły tysiące fanów i pokazały, jak silna więź łączyła artystę z jego pupilem. Dawid Kwiatkowski na kilka dni wycofał się z mediów społecznościowych. Potrzebował czasu, by zmierzyć się z żałobą i pogodzić z odejściem najlepszego przyjaciela.
Zobacz także: 30 lat, oscypek i gwiazdy w ludowych strojach! Kwiatkowski urządził imprezę, której nie da się zapomnieć
"Nie mogłem tego znieść". Dawid Kwiatkowski przemówił po stracie
W kolejnych dniach wokalista nie ukrywał, że przechodzi przez jeden z najtrudniejszych momentów w życiu. Jak sam przyznał, świat wokół niego zdawał się toczyć dalej, choć jego własny na chwilę się zatrzymał.
Tę emocjonalną pustkę opisał w najnowszym wpisie z 25 marca:
Dziś spojrzałem na słońce inaczej niż przez ostatnie dni. W cholerę irytowało mnie to, że świat dalej płynie, gdy mój na jakiś czas się zatrzymał. Naprawdę nie mogłem tego znieść. Bardzo to egoistyczne, wiem, ale chyba tak jest, gdy traci się część siebie.
Choć ból nie zniknął, w najnowszych słowach Kwiatkowskiego pojawiła się nuta ukojenia. Artysta przyznał, że zaczyna odnajdywać spokój, a ogromną rolę odegrało wsparcie ludzi.
A dziś… dziś mam wrażenie, że to słońce to taki cichy znak, że wszystko jest już dobrze. I tu, i tam.To niesamowite, ile dobra może przyjść od ludzi w takim czasie. Dziękuję (...). Wróciłem do siebie i choć ten rok nie będzie najpiękniejszym w moim życiu, tak jak planowałem, jestem pewien, że przed NAMI wiele wspólnych chwil nie do zgubienia. Już ja się o to postaram.
Dawidowi życzymy dużo siły w tym trudnym dla niego czasie.