Śmierć Dolly Parton to ogromna strata dla świata muzyki. Legendarna wokalistka country zmarła 25 sierpnia 2026 roku w wieku 80 lat. Jeszcze kilka dni przed śmiercią otwarcie mówiła o swoim zdrowiu i zapewniała fanów, że mimo problemów wciąż pracuje i dochodzi do siebie.
O śmierci gwiazdy poinformował jej siostrzeniec Brian Seaver.
O nagranie tego komunikatu Dolly poprosiła mnie wiele lat temu - zanim w pełni uświadomiłem sobie, że to stanie się rzeczywistością
- powiedział na nagraniu, zamieszczonym na Instagramie.
Dolly Parton poważnie zachorowała
Jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych, z którymi mierzyła się Dolly Parton, była kamica nerkowa. Choroba doprowadziła u niej również do infekcji. Wokalistka w ostatnich wywiadach nie ukrywała, że problemy z kamieniami nerkowymi zaczęły się znacznie wcześniej. W maju 2026 roku, gdy odwołała wcześniej przekładane występy w Las Vegas, mówiła o problemach związanych z nerkami oraz układem trawiennym.
Czytaj też: Nie żyje uczestniczka "Top Model". Matka 27-latki oskarża lekarzy. "Zmarła śmiercią męczeńską"
Dolly Parton potrafiła nawet żartować ze swojej przypadłości.
Lekarze wydobyli ze mnie więcej kamieni niż z kamieniołomu w Rockwood w Tennessee.
"Wszystko, na co cierpię, da się leczyć"
Dolly Parton do ostatniej chwili uspokajała swoich fanów. W jednym z ostatnich nagrań, w którym opowiadała o swoim stanie zdrowia, mówiła, że pozostaje pod opieką lekarzy i dobrze reaguje na leczenie.
Mam świetnych lekarzy i czuję się naprawdę dobrze, a oni zapewniają mnie, że wszystko, na co cierpię, da się leczyć. Chcę, żebyście wiedzieli, że dziękuję wam za to, że jesteście przy mnie i że zawsze będę was kochać.
Parton mówiła również, że dobrze reaguje na leki i zabiegi, a jej stan poprawia się z każdym dniem. Jednocześnie przyznawała, że nie była jeszcze gotowa, by wrócić na scenę i występować na takim poziomie, na jakim sama chciałaby występować.
Dolly Parton była odwodnioniona i miała zawroty głowy
Problemy z nerkami nie były jedynymi dolegliwościami, o których mówiła ikona amerykańskiej muzyki. Dolly Parton przyznawała, że zdarzały jej się zawroty głowy i odwodnienie. Właśnie z tego powodu nie mogła osobiście pojawić się na otwarciu nowej atrakcji w parku Dollywood - kolejki NightFlight Expedition. Miała być honorowym gościem uroczystości, ale lekarz z Nashville zalecił jej pozostanie w domu.
Nadal jestem w Nashville i przykro mi z tego powodu. Miałam być tam osobiście, tak jak planowaliśmy
- mówiła gwiazda w nagraniu przygotowanym na uroczystość.
Piosenkarka wyjaśniła także, dlaczego nie mogła podróżować.
Teraz właśnie jestem odwodniona. I dlatego mój lekarz z Nashville trochę mi podciął skrzydła, mówiąc: "Nigdzie w tym tygodniu nie jedziesz". Więc jeśli lekarz mówi, że nie jedziesz w tym tygodniu, to nie jedziesz.
Dolly Parton wspominała przy tym, że część przyjmowanych przez nią leków wywoływała zawroty głowy. Jej lekarze pozostawali jednak optymistyczni co do możliwości leczenia.
Dolly podupadła na zdrowiu po śmierci męża
W ostatnim okresie życia Dolly Parton mówiła również o tym, że przez długi czas nie poświęcała własnemu zdrowiu wystarczającej uwagi. Powodem była choroba jej męża, Carla Deana. Dean zmarł w marcu 2025 roku w wieku 82 lat. Parton przyznała, że podczas opieki nad nim zaniedbała własne problemy zdrowotne.
Zmagam się z pewnymi problemami zdrowotnymi, na które po prostu nie zwracałam uwagi, kiedy opiekowałam się Carlem
- mówiła w jednym z ostatnich wywiadów.
Dolly Parton do końca starała się pracować. Nawet kiedy musiała odwoływać występy i ograniczać podróże, pozostawała zaangażowana w kolejne projekty. Pracowała m.in. nad muzeum "Life of Many Colors" w Nashville oraz nową linią przysmaków dla psów.
Jeszcze niedawno mówiła fanom, że "nadal się leczy" i "nadal pracuje". Jej śmierć przyszła zaledwie kilka dni po tym, jak w ostatnim wywiadzie opowiadała o problemach zdrowotnych i swoich dalszych planach.
Przyczyna śmierci Dolly Parton nie została na ten moment oficjalnie podana do publicznej wiadomości.
Czytaj koniecznie: Dolly Parton nie żyje. Legenda muzyki country zmarła w wieku 80 lat