Restauratorka i cukierniczka z powodzeniem prowadzi w Warszawie popularny lokal, który przyciąga tłumy klientów. Ostatnio jednak coraz częściej daje się poznać nie tylko jako bizneswoman, ale również modelka.
Od cukierni do wybiegu. Lara coraz odważniejsza
To właśnie nowe doświadczenia w świecie mody sprawiły, że Lara Gessler zaczęła pozwalać sobie na znacznie odważniejsze stylizacyjne eksperymenty. Niestety, nie wszystkie spotykają się z entuzjazmem przechodniów.
Ostatnio paparazzi przyłapali ją, gdy wychodziła ze swojego lokalu w stylizacji, obok której trudno przejść obojętnie. Żółty sweterek, klasyczne dżinsy i element, który skradł całe show – spódnica do złudzenia przypominająca kuchenną firankę. Taką samą, jaka do dziś zdobi okna w tysiącach polskich domów. Koronkowa, półprzezroczysta, lekko falująca – wyglądała, jakby została zdjęta prosto z karnisza i przerobiona na modowy manifest.
Zobacz też: Spokojnie! To nie UFO, to Lara Gessler! Ale można się pomylić...
Stylizacja natychmiast wywołała falę komentarzy. Jedni chwalili Larę za odwagę i dystans do siebie, inni pytali wprost, czy to jeszcze moda, czy już domowe DIY. Trudno jednak odmówić jej jednego – umiejętności przyciągania uwagi.
Firanka zamiast kurtki i Jeep za 400 tysięcy
Tym bardziej że Lara do pracy przyjechała naprawdę solidnym autem. Jej potężny Jeep Wrangler to nie byle jaki wydatek – według znawców model ten w bogatej wersji może kosztować nawet około 400 tysięcy złotych. Luksusowy samochód, duży biznes, rozpoznawalne nazwisko… a na sobie firanka.
Czyżby wszystkie oszczędności poszły na samochód, a na zimową garderobę zabrakło już budżetu? A może to przemyślany manifest przeciwko modowym schematom i ukłon w stronę recyklingu? Jedno jest pewne – Lara Gessler doskonale wie, jak zrobić wokół siebie szum. A czy tym razem przesadziła? To już każdy musi ocenić sam.