Tekst na grafice, który zamieściła Katarzyna Grochola na swoim profilu na Instagramie w niedzielny wieczór, 30 sierpnia 2026 roku, jest naprawdę mocny. Pisarka pisze, że w związku z rozpowszechnianiem przez Joannę Jabłczyńską "nieprawdziwych informacji dotyczących udziału Agnieszki Żulewskiej" postanowiła jako producentka "podjąć stosowne kroki prawne w jej obronie" i zapowiada, że będzie informować o sprawie na bieżąco. Skąd aż taka afera?
Jabłczyńska rozkręciła spiralę żalu
Zaczęło się od tego, że Joanna Jabłczyńska, która jako młoda aktorka zagrała Tosię w "Nigdy w życiu" pożaliła się "Super Expressowi", że tym razem nie ma jej w obsadzie. Co więcej, dodała, że uważała się za "pewniaka" i czuje się pokrzywdzona. Seans żalu aktorki trwa, pojawiły się też informacje, że Tosię zagra Agnieszka Żulewska.
Na emocjonalny wywiad Jabłczyńskiej zareagowali wierni fani. Padły słowa o tym, że "Tosia jest tylko jedna", aż powstał pomysł bojkotu nowego filmu.
Katarzyna Grochola starała się nie wypowiadać zbyt dużo w tej aferze, ale nazwisko Żulewskiej mocno ją poruszyło. I odpowiedziała tak.
Grochola odpowiada
Szanowni Państwo,
w związku z rozpowszechnianiem prze panią Joannę Jabłczyńską nieprawdziwych informacji dotyczących udziału Agnieszki Żulewskiej, znakomitej aktorki i prawego człowieka, postanowiłam jako producentka podjąć stosowne kroki prawne w jej obronie.
Będę Państwa informować na bieżąco.
Dobrego wieczoru!
Zobacz koniecznie: Dlaczego Joanna Brodzik nie zagra w kontynuacji "Nigdy w życiu"?! Oto powód braku Uli