Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke uciekali z płonącego samochodu. "To była trauma"

Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke przygotowywali się do jednego z najważniejszych dni w swoim życiu, gdy wydarzyło się coś, co mogło zakończyć się tragicznie. Ich samochód wpadł w poślizg, a następnie stanął w płomieniach. Tancerze zdołali wydostać się z auta, ale dramatyczne chwile długo nie dawały im spokoju. O wypadku opowiedzieli w podcaście „Miłość” Ani Dec.

Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke patrzą na siebie na tle fontanny. O ich traumatycznym wypadku przeczytasz na SE.
Autor: AKPA

Samochód Żudziewicz i Jeschke wpadł w poślizg i zaczął płonąć

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło krótko przed kościelnym ślubem Hanny Żudziewicz i Jacka Jeschkego we Włoszech. Para jechała wówczas do Sopotu, gdzie miała odpocząć po intensywnym okresie zawodowym. W pewnym momencie samochód wpadł w poślizg. Sytuacja błyskawicznie stała się dramatyczna, ponieważ auto zaczęło się palić. Najważniejsze było natychmiastowe wydostanie się z pojazdu. W rozmowie z Anią Dec tancerze przyznali, że skupili się wyłącznie na ucieczce. Nie próbowali ratować rzeczy znajdujących się w środku. Dzięki temu zdołali opuścić samochód, zanim ogień objął go całkowicie.

Zobacz też: Nowy sezon "Tańca z Gwiazdami" bez królewskiej pary. Nie zabraknie za to innych ulubieńców widzów

Jacek Jeschke wyznaje: „To była trauma”

W podcaście „Miłość” Ani Dec Jacek Jeschke nie ukrywał, że zdarzenie było dla niego ogromnym przeżyciem. „Był ten wypadek i dosyć szybko musieliśmy stanąć na nogi, żeby dalej zająć się organizacją ślubu, więc to była trauma” – powiedział. Tancerz prowadził samochód, dlatego po wypadku wielokrotnie analizował to, co mogło wydarzyć się na drodze.

„Miałem takie lęki przez kolejne kilka dni, że zacząłem myśleć: co by było, gdyby?” – wyznał w rozmowie z Anią Dec.

Wracały do niego kolejne czarne scenariusze. Zastanawiał się, co stałoby się, gdyby uderzenie było silniejsze, gdyby stracił przytomność lub gdyby drzwi samochodu nie dały się otworzyć. Para nie miała wiele czasu na spokojne przepracowanie tego, co się wydarzyło. Wypadek miał miejsce niedługo przed ślubem we Włoszech, dlatego Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke musieli wrócić do organizacyjnych obowiązków.

Jak opowiadał Jeschke w podcaście, w pewnym momencie usłyszał radę, by nie koncentrować się na tym, co mogło się stać. „Ktoś mi powiedział: »To już było. Trzeba to przeżyć. Naucz się czegoś od tej sytuacji, a nie myśl, co by było«” – wspominał. Tancerz przyznał, że z czasem przestał analizować najgorsze możliwości i skupił się na ślubie. Nie oznaczało to jednak, że doświadczenie zniknęło bez śladu.

Zobacz też: Miało go nie być w "Tańcu z Gwiazdami", a jednak! Jacek Jeschke wraca, ale nie jako tancerz. Co będzie robił?

Wypadek zmienił ich zachowanie na drodze

Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke wyciągnęli z wypadku bardzo konkretną lekcję. Gdy podczas późniejszej podróży ponownie trafili na gwałtowne oberwanie chmury i wodę zalegającą na jezdni, natychmiast zwolnili.

„Pierwsze, co nas nauczyło, to że jechałem 30 kilometrów na godzinę. Nigdzie się nie spieszymy. Trudno, dojedziemy pięć minut później” – mówił Jacek.

W samochodzie była już wtedy ich córka Róża. To dodatkowo uświadomiło im, że bezpieczeństwo i rodzina są ważniejsze niż pośpiech. Wypadek stał się dla nich także jednym z doświadczeń, które wpłynęły na późniejsze decyzje zawodowe. Para zaczęła jeszcze mocniej doceniać zwykłe chwile spędzane razem.

„Nie śpieszmy się, nie róbmy wszystkiego naraz, bo zaraz może się coś wydarzyć” – podsumował Jeschke w rozmowie z Anią Dec.

Hanna Żudziewicz dodała, że trudne wydarzenia mogą przynieść lekcję, pokorę i wdzięczność. Jej zdaniem nie należy zapominać o traumatycznych przeżyciach, ale nie można też przeżywać ich bez końca. Wkrótce po wypadku para stanęła na ślubnym kobiercu we Włoszech. Po dramatycznym zdarzeniu ta uroczystość miała dla nich jeszcze bardziej szczególne znaczenie.

Zobacz też: Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke wrócili do przedślubnej tragedii. "Tylko chwyciłam mój krzyżyk"

Zobacz naszą galerię: "Taniec z Gwiazdami" jeszcze się nie zaczął, a Maserak już wie, kto wygra? Padło konkretne nazwisko!

Sonda
Oglądasz "Taniec z Gwiazdami"?
Tomasz Wygoda o faworyzowaniu Boczarskiej. Mówi też o Kędzierskim. Piotr zastawił restaurację, żeby wygrać "Taniec z Gwiazdami"?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki