Chciała tylko nauczyć się tańczyć
Jej marzeniem było nauczyć się tańca towarzyskiego. Olga Frycz poprosiła więc swoją agentkę, by znalazła jej dobrego tancerza. I tak trafiła na Alberta Kosińskiego. Niespodziewanie między nimi zaiskrzyło.
Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że najpierw zakocham się w tańcu, następnego dnia kupię buty na obcasie, kolejnego zamówię kieckę z frędzelkami, a po jakimś czasie zakocham się na zabój w Panu Albercie
- wspominała Frycz.
Trafiła ją strzała Amora
Lekcje tańca przerodziły się w rozmowy, a następnie w głębokie uczucie, na które gwiazda nie była przygotowana. Była bowiem po dwóch nieudanych związkach i traciła nadzieję na to, że spotka mężczyznę, z którym poczuje się szczęśliwa.
Kiedy nagle pojawił się Albert, to ja poczułam, że to jest człowiek, z którym ja lubię spędzać czas. Jest dla mnie taką kwintesencją domu, rodziny. Tego, o czym tak naprawdę marzyłam
- powiedziała w „Halo tu Polsat”.
Tworzą szczęśliwą patchworkową rodzinę
Zdecydowali się więc na zaręczyny i wspólne dziecko. Jan urodził się w lutym tego roku. To trzecie dziecko Olgi, bowiem gwiazda z poprzednich związków ma dwie córki – Heleną i Zosią, z którymi Albert ma znakomity kontakt.
Albert jest ojcem obecnym i wspierającym. Kiedy wracał po treningach, od razu zabierał się za obowiązki przy dzieciach. Ma niebywałą cierpliwość, super podejście do dzieci. Ta relacja, którą nawiązał z moimi córkami była naturalna. Dziewczynki go uwielbiają, a on dziewczynki. [...] Z tatą Helenki mieszkamy blisko. Wiadomo, że nie zawsze wszystko jest gładkie i różowe, może świąt razem nie spędzamy, ale staramy się żyć w zgodzie
- zdradziła Frycz.
Widać to chociażby na ostatnich zdjęciach paparazzi. Para wybrała się z dziećmi na śniadanie do restauracji, a następnie na plac zabaw. Albert Kosiński z czułością i troską zajmował się cała swoją rodziną. Aż miło popatrzeć. Koniecznie zobacz galerię ze zdjęciami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maciej Zakościelny i Sara Janicka przyłapani w Sopocie! Wspólne śniadanie i przytulasy