Miłość od pierwszego wejrzenia
Witold i Marta poznali się w czasach licealnych. Zaiskrzyło między nimi podczas obozu wędkarskiego, na który pojechali do Kotliny Kłodzkiej. W trakcie zwiedzania dziewczyna niefortunnie zwichnęła nogę. Jak przystało na prawdziwego dżentelmena i opiekuna grupy, Paszt postanowił jej pomóc i przez znaczną część trasy niósł ją na rękach. – Najpierw nosiłem ją na rękach dosłownie, a potem starałem się to robić przez całe nasze wspólne życie – mówił w jednym z wywiadów. Marta od razu wpadła mu w oko. Jak mówił po latach, zakochał się w jej urodzie i osobowości. Od tamtej pory byli nierozłączni. Razem dorastali w Zamościu i razem zdecydowali, że chcą iść przez życie. Pobrali się niedługo po zakończeniu liceum. Doczekali się dwóch córek: Aleksandry i Natalii.
Dzięki żonie spełniał się zawodowo
Największą pasją Witolda Paszta była muzyka. Zespół VOX założył w 1978 roku, a już rok później odniósł ogromny sukces. Doszło do niego na festiwalu w Opolu. Jego utwór „Bananowy song” stał się wielkim hitem, którego tekst na pamięć znał chyba każdy Polak. Artysta w wywiadach podkreślał, że spełniał się artystycznie dzięki żonie. – Marta była moją bazą, to ona trzymała dom i dawała mi poczucie bezpieczeństwa, gdy ja byłem w trasie – wspominał. Ukochana wspierała Paszta w jego marzeniach o wielkiej karierze. Kiedy muzyk wracał z długich tras koncertowych, od razu pędził do domu – zawsze stęskniony.
– Byliśmy bardzo udanym małżeństwem. Z ręką na sercu przysięgam, że pokłóciliśmy się dwa razy w życiu. I to nie mocno! Praktycznie nie podnosiliśmy na siebie głosu. Jak były jakieś konflikty, to szybko znikały. Wystarczyła spokojna rozmowa – opowiadał na łamach „Faktu”.
Jego serce pękło
Witold i Marta uchodzili za małżeństwo idealne. W środowisku artystycznym, w którym większość związków się rozpadała, oni byli wzorem do naśladowania. Szli przez życie 50 lat. Niestety w 2018 roku kobieta zmarła, a świat muzyka się zawalił. W domu panowała wszechobecna cisza, która wykańczała go psychicznie. Po odejściu ukochanej powrót na scenę był dla niego ogromnym wyzwaniem. Na szczęście znalazł oparcie w rodzinie. – Wnuki to jedyna rzecz, która mnie teraz cieszy i trzyma w pionie – wyznał w rozmowie z „Jastrząb Post”. Na scenę wrócił bardzo szybko.
– W ubiegłym tygodniu niespodziewanie odeszła Marta Paszt – cudowna żona, najwspanialsza mama i babcia. W tym szczególnie trudnym dla naszej rodziny czasie zwracamy się z prośbą do przedstawicieli mediów o uszanowanie czasu naszej żałoby. Jednocześnie pragniemy zapewnić fanów zespołu VOX, iż kalendarz koncertów nie ulega zmianie – poinformował Paszt. Gwiazdor dziękował też fanom za słowa wsparcia. – Dziękuję Wam za każde dobre słowo, każdą wiadomość na FB, mnóstwo SMS-ów, telefonów i maili. Dziękuję za Wasze opowieści i wsparcie. Dobrze, że jesteście, Przyjaciele – napisał.
Skoncentrował się na pracy
W 2021 roku Witold Paszt na dobre powrócił do życia publicznego. Tym razem jako juror w programie „The Voice Senior”. W fotelu jurora mogliśmy oglądać go w drugiej oraz trzeciej edycji. Jego ostatnie publiczne wystąpienia budziły niepokój wśród widzów. Muzyk z odcinka na odcinek coraz gorzej wyglądał. Mimo gorszego stanu zdrowia profesjonalnie podchodził do swojej pracy. Z uśmiechem na ustach pomagał uczestnikom show, którzy byli w jego grupie.
Artysta nie pojawił się w finałowym odcinku na żywo, który miał emisję 5 lutego 2022 roku. Mówiło się, że stan zdrowia Paszta pogorszył się po trzykrotnym przejściu COVID-19. Kilka dni później zmarł.
Śpieszył się do ukochanej
Paszt zmarł 18 lutego, dzień po rocznicy śmierci ukochanej żony, o czym poinformowały jego córki.
– Wczoraj późnym wieczorem, dzień po rocznicy śmierci swojej ukochanej żony, odszedł nasz Tata, Witold Paszt. Wspaniały, najlepszy człowiek, najukochańszy dziadek, artysta w pełnym znaczeniu tego słowa. Tata odszedł spokojnie w domu, w otoczeniu córek, wnucząt, zięciów, najukochańszych zwierząt. Wierzymy, że zawsze będzie z nami poprzez swoją muzykę i dobro, którym obdzielał każdego potrzebującego. Jesteśmy zrozpaczeni. Nasze serca są złamane – mogliśmy przeczytać.
Witold Paszt został pochowany na Cmentarzu Komunalnym w Zamościu, w rodzinnym grobie z żoną.