Spis treści
Joanna Jabłczyńska poinformowała, że nie powróci do roli Tośki z kultowego "Nigdy w życiu!" w ekranizacji nowej książki z cyklu autorstwa Katarzyny Grocholi. Pisarka podjęła kroki prawne i aktorka musiała ją przeprosić oraz wpłacić 5 tysięcy złotych na cel dobroczynny. Sama jednak uruchomiła zbiórkę, a stojący po jej stronie fani zgromadzili już prawie pół miliona złotych. Ostatnio Grochola odniosła się do całej sytuacji, co szybko skwitowała czujna w sprawie Tośki Jabłczyńska.
Katarzyna Grochola nie ma żalu. "Joasi potrzebne było wsparcie"
Po licznych wypowiedziach Joanny Jabłczyńskiej oraz wielu innych osób związanych z serią "Nigdy w życiu", głos zabrała w końcu szerzej Katarzyna Grochola. Pisarka uczestniczyła w niedzielę w kieleckim Festiwalu Herlinga-Grudzińskiego "Pociąg do Literatury". W rozmowie z prowadzącą spotkanie wytłumaczyła, że nie odczuwa żalu z powodu rozczarowania innych ludzi brakiem angażu dla dawnej Tośki. Decyzja należała do szeregu osób z produkcji, jednak sama Grochola zauważa, że aktorce, która przez ponad dwie dekady czekała na powrót do roli, należało się wsparcie.
- Nie może mi być żal, dlatego że ludziom jest żal. Taką decyzję podjęliśmy wszyscy po castingu. Poza tym, jaki producent mówi, kto odpadł z castingu? [...] O obsadzie decyduje cały pion reżysersko-produkcyjny, ale ja też naprawdę rozumiem i wiem, że Joasi potrzebne było wsparcie. Szkoda, że to wsparcie zamieniło się też w jakąś nienawiść - powiedziała.
Pisarka tłumaczy aferę algorytmami. "Coś wybuchło"
Co więcej, Katarzyna Grochola jest przekonana, że skalę afery wokół "Właśnie że tak!" napędziły mechanizmy działania mediów społecznościowych - algorytmy platformy Meta oraz boty piszące komentarze, udając prawdziwych użytkowników. Przyznała jednak, że zmiany w obsadzie faktycznie mocno uderzyły widzów "Nigdy w życiu!" z 2004 roku.
- Mam wrażenie, że cokolwiek chce się dobrego zrobić, to i tak jakiś przewrotny diabełek coś tam swojego ukręca. [...] [Tym diabełkiem – red.] jest skupianie się nie na realnym życiu, tylko na tym, co ktoś powiedział w internecie. Połowa z tego to są boty, algorytm nakręca pewne rzeczy. […] Nie chcę, żeby ktokolwiek stawał w mojej obronie, obrażając kogokolwiek, ponieważ to do niczego dobrego nie prowadzi i cieszy tylko Metę i jej algorytm - oceniła.
- Powiedział mi specjalista od algorytmów, że algorytm działa na emocjach naszych. Do tych emocji, które tworzą prawdziwi ludzie, dochodzą boty, których nie odróżniamy. To znaczy, to można zrobić, no ale jak jest na przykład 600 tysięcy, nie wiem... trudno sprawdzić proszę państwa 600 tysięcy. Ja się na tym nie znam. Ja po prostu mam wrażenie, że coś wybuchło. Widzowie "Nigdy w życiu!" tak bardzo polubili tamtych bohaterów, że ich strasznie ta wiadomość uderzyła - dodała.
Joanna Jabłczyńska odpowiedziała. "Drogie boty!"
Nie trzeba było długo czekać, by wypowiedzi pisarki na festiwalu w Kielcach skomentowała Joanna Jabłczyńska. Aktorka nie ukrywa wzruszenia odzewem internautów po tym, jak wpłaciwszy wyszczególnioną w piśmie przedprocesowym kwotę, uruchomiła zbiórkę na ten sam cel.
- Algorytmy i boty również widzę wpłacają na zbiórkę. Drogie boty! Nawet jeśli po tym wszystkim padają takie słowa to... jak grochem o ścianę. Pozostaje robić swoje - napisała na swojej instagramowej relacji.
Aktualnie na zrzutce zatytułowanej ironicznie "Krok prawny dla Fundacji Rak'n'roll" widnieje blisko pół miliona złotych - ponad 488 tysięcy. Kwotę tę wpłaciło łącznie 16 557 osób [stan na 9:40, 07.09.2026].