Jeszcze kilka lat temu jego życie wyglądało jak bajka z happy endem. Telewizyjna miłość, ślub, dzieci i codzienność, którą widzowie śledzili w mediach społecznościowych z uśmiechem. Dziś Adrian Szymaniak toczy najtrudniejszą walkę, o własne zdrowie i przyszłość swojej rodziny. Wszystko zmieniło się, gdy nagle pojawiły się niepokojące objawy neurologiczne. Diagnoza spadła jak grom z jasnego nieba: glejak IV stopnia.
To nie gadżet, to walka o przetrwanie. Adrian Szymaniak dostał sprzęt ratujący życie
Od tamtej chwili nic nie jest już takie samo. Operacje, szpitale, kolejne etapy leczenia i nieustanne czekanie na wyniki. Gdy wydawało się, że sytuacja zaczyna się stabilizować, na początku roku lekarze przekazali kolejną druzgocącą informację - guz wrócił. Adrian i Anita zdecydowali się na desperacki krok i uruchomili zbiórkę pieniędzy na leczenie, które w Polsce wciąż pozostaje poza zasięgiem systemu.
Stawką było innowacyjne urządzenie Optune, czyli sprzęt, o którym mówi się jak o przełomie w leczeniu nowotworów mózgu. Gdy wreszcie udało się zebrać ogromną kwotę i zamówić aparaturę, wydarzył się kolejny dramat. Przesyłka… zaginęła. Dla Adriana były to dni pełne strachu i bezsilności. Każda godzina zwłoki oznaczała jego stracony czas.
Na szczęście ta historia doczekała się pozytywnego rozwiązania. Sprzęt odnalazł się i trafił do rąk Szymaniaka. W sieci pojawiło się nagranie, na którym jego żona pomaga mu założyć urządzenie. Adrian nie ukrywa emocji i podkreśla, że to realna szansa na życie. Terapia polega na hamowaniu podziału komórek nowotworowych i wymaga noszenia aparatury przez większość doby - dzień i noc.
Dziękuję to za mało... To nie tylko sprzęt, to szansa na życie. (...) Dzięki Wam rozpoczynam terapię TT Fields Optune - jako jedna z zaledwie kilku osób w Polsce prywatnie mam szansę na innowacyjną i skuteczną terapię, znaną już w wielu innych krajach, gdzie jest kolejnym krokiem refundowanym przez służbę zdrowia, dla osób z nowotworem mózgu. Terapia polega na wytwarzaniu pola magnetycznego o częstotliwości, która uniemożliwia dzielenie się komórek nowotworowych, a co za tym idzie - nie tylko może sprawić, że nie będą aktywne, ale też zniszczyć je - można było dowiedzieć się z mediów społecznościowych Adriana.
Zobacz też: Kolejny dramat Anity i Adriana ze ŚOPW. Sprzęt ratujący życie zniknął bez śladu. Kosztował 250 tys. zł
Zobacz naszą galerię: Każdy miesiąc kosztuje fortunę. Adrian ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" walczy o życie