Anna Lewandowska od lat funkcjonuje w cieniu jednego z najsłynniejszych polskich piłkarzy, choć sama zbudowała imponujący dorobek. W rozmowie z magazynem "Twój Styl" trenerka i przedsiębiorczyni pozwoliła sobie na wyjątkowo osobiste wyznania. Padły słowa o zmęczeniu ciągłym podporządkowaniem życia rytmowi kariery męża, o potrzebie bycia dostrzeganą i o tym, że po latach przyszedł czas, by głośno powiedzieć, że ona też się liczy!
Anna Lewandowska mówi wprost: "Potrzebuję atencji!" Te słowa o Robercie wywołały burzę
Anna Lewandowska przyznała, że przez dwie dekady centrum ich codzienności była piłka nożna. Terminarz meczów, zgrupowania i wyjazdy wyznaczały rytm życia całej rodziny. Jak sama podkreśla, wiele swoich decyzji podejmowała z myślą o Robercie. Z czasem jednak poczuła, że ta równowaga została zachwiana.
W wywiadzie zdradziła kulisy rozmowy z mężem, podczas której zaprosiła go na randkę, jasno komunikując, że chce porozmawiać… o sobie. Nie o planach, nie o obowiązkach, lecz o własnych emocjach i potrzebach. Jak zaznaczyła, po latach bycia wsparciem poczuła wyraźnie, że potrzebuje większej uwagi ze strony najbliższych.
Wczoraj powiedziałam Robertowi: zapraszam cię na randkę, na kolację, żebyśmy w końcu spokojnie pogadali. Spytał, czy na randce będziemy rozmawiać o mnie, bo o różnych sprawach gadamy codziennie. Odpowiedziałam mu, że tak. Od 20 lat wszystko kręci się wokół gry w piłkę. Ostatnio poczułam, że ja też potrzebuję atencji najbliższych. Po prostu - wyznała w "Twoim Stylu" Lewandowska.
Anna Lewandowska mówi też o dojrzewaniu do stawiania granic. Wspomina rozmowy z psycholożką, które uświadomiły jej, że problemy kobiet nie są mniej istotne tylko dlatego, że ich partnerzy funkcjonują w świecie wielkiej kariery i presji.
Symbolicznym momentem był dla niej dzień, w którym zamiast w pełni uczestniczyć w meczu Roberta, wybrała świętowanie rocznicy własnego studia.
I wiem już, czego chcę, co jest dla mnie ważne. Rozmawiałam ze znajomą psycholożką, uznałyśmy, że nie możemy żyć w ciągłym przeświadczeniu, że nasze problemy to pikuś w porównaniu z problemami facetów. A nasza praca jest bzdetem w zestawieniu z ich pracą. Niby dlaczego? Od kiedy mieszkam w Barcelonie, żyję bardziej swoim życiem. Dawniej robiłam wiele rzeczy z myślą o Robercie, kończyłam studia dietetyczne dla Roberta, czytałam książki, żeby się dowiedzieć, jak jeszcze mogę mu pomóc. Nie przestałam go wspierać, ale poszłam po swoje. Na przykład pierwszy mecz w sezonie Robert grał tego samego dnia, gdy była pierwsza rocznica mojego studia Edan. Spytał: "Przyjedziesz na stadion?". Jasne, że tak. Byłam tam, ale tylko przez pierwszą połowę, później pojechałam do studia. Nie zrezygnowałam z tego, co dla mnie ważne - powiedziała w trakcie wywiadu dla "Twojego Stylu" Anna Lewandowska.
Zobacz też: Świąteczna kreacja Anny Lewandowskiej narobiła zamieszania! Była czerwona i zaskakująco skąpa
Zobacz naszą galerię: Lewandowska chce atencji. Żona Lewandowskiego chce w końcu wyjść z cienia męża?