Maryla Rodowicz od ponad pół wieku podbija Sopot. Te stroje i występy pamięta cała Polska

Maryla Rodowicz i Sopot to historia, która trwa od ponad pół wieku. Gdy wchodziła na scenę Opery Leśnej, często nie wystarczało po prostu zaśpiewać. Musiał być kolor, charakter, strój, który zapamięta publiczność, i piosenka, którą następnego dnia nuciła cała Polska. Od "Jadą wozy kolorowe", przez "Małgośkę", aż po "Niech żyje bal" – właśnie w Sopocie powstało kilka obrazów, bez których trudno dziś opowiedzieć historię kariery Maryli Rodowicz.

Pierwszy raz Rodowicz wystąpiła w Operze Leśnej w 1969 roku. Prawdziwy przełom przyszedł jednak rok później. Podczas Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie zaśpiewała "Jadą wozy kolorowe" i zdobyła III nagrodę. Wykonała również "To było w maju", a publiczność i czytelnicy "Głosu Wybrzeża" szybko dali jej do zrozumienia, że mają do czynienia z artystką, której nie da się pomylić z żadną inną.

Z Sewerynem Krajewskim na gitarze

W 1972 roku Rodowicz wróciła do Sopotu już jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek. Podczas recitalu śpiewała m.in. "Jadą wozy kolorowe" oraz "Z tobą w górach". Na gitarze towarzyszył jej gościnnie Seweryn Krajewski. Dziś takie zestawienie nazwisk brzmi jak spotkanie dwóch legend polskiej muzyki, ale wtedy oboje dopiero budowali swoją pozycję, która później okazała się niepodważalna. Prawdziwy sopocki triumf miał jednak dopiero nadejść.

Rok później Rodowicz pojawiła się na festiwalu z "Gdzie jest siódme morze", "Diabeł i raj" oraz piosenką, która stała się jednym z największych przebojów w historii polskiej muzyki – "Małgośką". W 1973 roku zdobyła w Sopocie Grand Prix du Disque, Nagrodę Publiczności oraz nagrodę czytelników "Wieczoru Wybrzeża".

"Małgośka" i spódnica, o której mówiło się jeszcze długo

Historia tego występu ma wszystko, czego potrzeba festiwalowej legendzie. Sam przebój rodził się zresztą w Sopocie. Według materiałów archiwalnych Katarzyna Gaertner i Agnieszka Osiecka pracowały nad piosenką podczas pobytu nad morzem. Rodowicz początkowo nie miała być nią zachwycona, ale ostatecznie zabrała "Małgośkę" na festiwal. I nie ograniczyła się do samej piosenki. Na występ w 1973 roku Rafał Olbiński zaprojektował jej charakterystyczną spódnicę z motywem bananów i napisem "Małgośka". To właśnie wtedy coraz wyraźniej było widać, że Rodowicz traktuje scenę jako całość. Piosenka, ruch, fryzura i kostium miały tworzyć jedno widowisko.

Z czasem ta zasada stała się jej znakiem rozpoznawczym. Długie suknie, fantazyjne nakrycia głowy, pióra, cekiny, mocne kolory i stroje balansujące między estradową modą a teatralnym kostiumem sprawiły, że widzowie często jeszcze przed pierwszym dźwiękiem zastanawiali się, w czym Maryla tym razem pojawi się na scenie. Jej podejście do scenicznej mody zostało zauważone również poza festiwalami – w latach 70. otrzymała "Złotą Rękę" magazynu "Przekrój" za osiągnięcia w dziedzinie mody i kostiumologii.

Sopot bez Maryli? Trudno to sobie wyobrazić

Rodowicz regularnie wracała do Opery Leśnej. W 1976 roku wystąpiła podczas koncertu "Gala Polska", wykonując m.in. "Damą być" i "Sing-Sing". W kolejnych latach na sopockiej scenie pojawiały się utwory, które dziś należą do jej żelaznego repertuaru. Jednym z najbardziej symbolicznych powrotów był występ w 1984 roku. W Operze Leśnej zabrzmiało wtedy "Niech żyje bal" – utwór Agnieszki Osieckiej i Seweryna Krajewskiego, który z czasem wyrósł na jedną z najważniejszych piosenek w dorobku Rodowicz. Zmieniały się dekady, muzyczne mody, telewizje transmitujące festiwale i kolejne pokolenia publiczności. Maryla pozostawała jednak jednym z nazwisk najmocniej kojarzonych z dużymi polskimi scenami. Najlepiej było to widać w 2019 roku.

Po 50 latach znów stanęła w tym samym miejscu

Podczas Polsat SuperHit Festiwal 2019 Rodowicz świętowała dokładnie 50 lat od swojego pierwszego występu w Operze Leśnej. Na otwarcie imprezy wykonała medley "Remedium", "Małgośki" i "Niech żyje bal". Otrzymała również pamiątkowe Serce do Muzyki, a na zakończenie zaśpiewała "Ale to już było" w duecie z Michałem Szpakiem. Przed jubileuszowym koncertem sama przyznawała, że pięć dekad scenicznego życia oznacza tysiące koncertów i kilometrów przejechanych po to, by stanąć przed publicznością.

I ta historia jeszcze się nie kończy. Maryla Rodowicz znalazła się również wśród artystów Top of the Top Sopot Festival 2026, który odbędzie się od 24 do 27 sierpnia. Po raz kolejny wejdzie więc na scenę, na której śpiewała już ponad pół wieku temu. W przypadku Maryli Rodowicz pytanie od dawna nie brzmi już: czy potrafi zaskoczyć Sopot? Raczej: czym zrobi to tym razem?

Maryla Rodowicz szuka aktorki. "Musi być ładna i ładnie śpiewać"

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki