Nie żyje Brenda Fricker. Miała 81 lat
W wieku 81 lat zmarła Brenda Fricker. Wiadomość o śmierci irlandzkiej aktorki jako pierwsze przekazały brytyjskie media. Przykrą informację potwierdził agent zmarłej, Phil Belfield.
Nigdy już nie zobaczymy nikogo takiego jak ona, a świat bez niej stał się uboższy. Było dla mnie zaszczytem ją znać, kochać i pracować z nią. Zawsze będzie miała swoje miejsce w moim sercu oraz w sercach tak wielu fanów kina i telewizji na całym świecie - przekazał w przejmującym oświadczeniu.
Brenda Fricker odeszła w nocy z czwartku na piątek w rodzinnym Dublinie. Na razie nie jest znana dokładna przyczyna śmierci aktorki. Wiadomo jednak, że od pewnego czasy zmagała się z problemami zdrowotnymi.
Aktorkę żegnają fani z całego świata oraz przyjaciele i znajomi z branży. Poruszające słowa pożegnania pojawiły się również na profilu agencji aktorskiej Belfield & Ward. Kondolencje przekazał nawet ambasador USA w Irlandii, Edward Walsh. Nazwał zmarłą aktorkę "gigantem irlandzkiego kina".
Zobacz również: Nie żyje babcia Kardashianek. Matka Kris Jenner miała 91 lat
Brenda Fricker: Laureatka Oscara i kultowa gołębiarka
Brenda Fricker urodziła się 17 lutego 1945 w Dublinie. Nie marzyła o karierze aktorskiej, ale dziennikarskiej. Aktorką została "przez przypadek". Miała zaledwie 19 lat, a wcześniej pracowała jako asystentka redaktora sztuki w gazecie "The Irish Times". Wszystko zaczęło się od gościnnego występu w filmie "W niewoli uczuć".
Sympatię widzów zyskała dzięki roli w serialu BBC One "Na sygnale". Uznanie krytyków oraz światowej publiczności zdobyła dzięki roli w filmie "Moja lewa stopa" opowiadającym o życiu irlandzkiego artysty Christy’ego Browna. Fricker wcieliła się w matkę głównego bohatera granego przez Daniela Day-Lewisa. W 1990 roku otrzymała za tę rolę Oscara.
Dwa lata później pojawiła się w kultowej produkcji "Kevin sam w Nowym Jorku" grając kobietę z Central Parku z gołębiami. Do 2014 roku niemal nie schodziła z planu.
Zobacz również: Sam Neill nie żyje. Poznaliśmy przyczynę śmierci aktora znanego m.in. z "Parku Jurajskiego"
Brenda Fricker zaznała w życiu wiele smutku
Chociaż zawodowo odnosiła sukcesy, to życie jej nie rozpieszczało. Już w dzieciństwie zaznała wiele krzywd ze strony matki, która znęcała się nad Brendą oraz jej siostra. Trudne przeżycia z młodszych lat mocno się na niej odbiły. Przez wiele lat zmagała się z depresją.
W 1988 roku rozwiodła się z mężem Barrym Daviesem. Chociaż mówiła, że był miłością jej życia, to nie mogła poradzić sobie z jego uzależnieniem od alkoholu. Mimo rozstania byli dla siebie wsparciem. Dwa lata po zakończeniu małżeństwa Davies zmarł. Był to ogromny cios dla Fricker. Kilka lat temu w rozmowie z RTÉ Radio 1 wyznała, że od dawna spędza święta samotnie. Szczególnie trudny był dla niej początek roku, bo nie ma przy niej nikogo, kto mógłby ją po prostu przytulić.
Cóż, kobieta z gołębiami również była zdana na siebie - mówiła ze smutkiem.
Zobacz również: Zmarła mama gwiazdy "Rancza". Ostatnie lata spędziła w domu opieki