Spis treści
Wyznanie Patryka Pniewskiego zyskało w mediach ogromny rozgłos, głównie dlatego, że w polskich realiach niezwykle rzadko spotyka się tego rodzaju deklaracje od gwiazd seriali. O swojej biseksualności aktor powiedział całkowicie spontanicznie w podcaście "P.S. I LOVE YOU", który prowadzi Anna-Maria Sieklucka. Teraz gwiazdor, którego widzowie znają z ról w "Barwach szczęścia" oraz "Pierwszej miłości", postanowił szerzej odnieść się do tematu swojej orientacji w rozmowie z magazynem "Replika".
Patryk Pniewski o swojej orientacji. Zaledwie garstka takich gwiazd w Polsce
Według danych przytaczanych przez "Replikę", Patryk Pniewski figuruje jako 49. osoba z branży aktorskiej w naszym kraju, która publicznie ujawniła przynależność do społeczności LGBTQ+. Zdecydowana większość tych wyoutowanych osób działa w środowisku teatralnym, a nie w popularnych, śledzonych przez masową widownię serialach telewizyjnych.
Jeśli chodzi o cały show-biznes, biseksualni panowie decydujący się na publiczne mówienie o swojej orientacji również są statystyczną rzadkością. W tym skromnym gronie, oprócz Pniewskiego, znajdują się m.in. muzycy Tytus Skiba i Tymon Tymański czy twórca internetowy Krzysztof Gonciarz.
ZOBACZ TEŻ: Janja Lesar bała się o posadę w Polsacie. Ujawnia prawdę o konflikcie z Edwardem Miszczakiem
Gorzka refleksja o dyskryminacji. Biseksualny aktor nie owija w bawełnę
Patryk Pniewski szczerze przyznał, że osoby biseksualne w Polsce zmagają się z brakiem tolerancji i zrozumienia nie tylko w ogólnym wymiarze społecznym, ale nierzadko też wśród niektórych przedstawicieli samej społeczności LGBTQ+, od której można oczekiwać większej otwartości. W wywiadzie udzielonym "Replice" wyjawił, że jego coming out – określany przez niego samego jako "stanięcie w prawdzie" – nie był starannie zaplanowanym krokiem, czym zresztą zaskoczył samą gospodynię podcastu.
"Biseksualiści mają przekichane. Nie mamy swojej własnej drużyny. Osoby ze środowiska mówią: „nie jesteś do końca pogodzony ze sobą”, hetero może nie do końca wiedzą, z czym to się je, i boją się, że w końcu ich zostawisz dla tej preferowanej płci. [...] Czytając komentarze osób queerowych, odnoszę czasami wrażenie, że ta literka „B” wcale nie jest potrzebna w tym skrócie i mogłoby jej nie być. Albo słyszy się, że „za parę lat już będziesz na pewno w 100% gejem”, co też chyba jest dość krzywdzącym uproszczeniem" - powiedział.
Patryk Pniewski z optymizmem patrzy w przyszłość. Co z pracą w telewizji?
Mimo rozmaitych wyzwań, z jakimi wiąże się funkcjonowanie jako wyoutowana postać medialna, Patryk Pniewski deklaruje, że poczuł ogromną ulgę, a na co dzień towarzyszy mu życiowy optymizm. Ma również pełną świadomość, że jeżeli władza znów trafiłaby w ręce poprzedniej opcji politycznej, to być może pozbawiono by go możliwości grania w produkcjach realizowanych przez państwowego nadawcę. Aktor przyznaje jednak bez ogródek, że ta perspektywa w żaden sposób go nie martwi.
"Od aktora oczekuje się przeźroczystości, jeśli chodzi o prywatne poglądy. Zdaję sobie sprawę z tego, że jak zmieni się władza, to prawdopodobnie nie mam czego szukać w telewizji publicznej. Ale czy mi na tym zależy i będę z tego tytułu jakoś specjalnie smutny? Chyba nie. [...] Jestem optymistą, więc przyszłość widzę w kolorach tęczy. Widzę siebie jako szczęśliwego, zakochanego faceta, spełnionego... W super chacie z sauną" - skwitował.