Uciekła z rodziną nad polskie morze
Słońce w ostatnich dniach operuje z niezwykłą moc. Możemy się więc poczuć jak w tropikalnym kraju. Większość ludzi ratowało się jak mogło. Jedni uciekali do galerii handlowych i korzystali z tamtejszej klimatyzacji, inni, którzy woleli naturę chłodzili się w jeziorach czy naszym chłodnym Bałtyku. Tę ostatnią opcję wybrała Joanna Moro. Aktorka kilka dni temu wybrała się do Sopotu, do którego pojechała ze swoimi pociechami.
ZOBACZ: Joanna Moro musiała uważać! Założyła marynarkę na gołe ciało, a dekolt sięgał aż do pasa
Musiała przebierać się w pośpiechu
Wygłupom, zabawom i długim spacerom nie było końca. Niestety kiedy przyszedł czas na obiad i trzeba było zacząć się pakować, córka gwiazdy nagle się rozpłakała, a Joanna w pośpiechu musiała zdejmować strój kąpielowy i wkładać sukienkę. W tym samym momencie 6-letnia Ewa usiadła na piasku i nie chciała się ruszyć.
Płakała, że jest je duszno i bolą ją nogi - mówi osoba, która widziała całe zdarzenie.
Aktorka niosła córkę na rękach
Joanna Moro, jak przystało na troskliwą mamę, była bardzo opanowana. W pierwszej kolejności nałożyła dziewczynce czapkę na głowę, chroniąc ją przed słońcem, a następnie wzięła ją na ręce i mocno przytuliła.
Szły tak przez dłuższy czas
- usłyszeliśmy. Gwiazda, która znana jest z tego, że jest miłośniczką sportów, nawet nie zaprotestowała. Od razu przytuliła córkę i z uśmiechem na twarzy i bez najmniejszego wysiłku niosła ją brzegiem morza. Taka mama to prawdziwy skarb.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jan Englert plażuje w Sopocie. Wystawił klatę do słońca niczym David Hasselhoff w „Słonecznym patrolu"