- Dorota i Krzysztof Wellman poznali się na planie "Schodami w górę, schodami w dół", ale na początku była przyjaźń i rozmowy, nie wielki romans.
- Po ślubie w 1988 roku długo walczyli o dziecko. Wellman mówiła o długim leczeniu, ale udało się. Ich syn - Kuba urodził się w 1993 roku.
- Przepis Wellmanów na przetrwanie to zaufanie, partnerskie zasady i dystans.
Z planu filmowego prosto w życie. Ale… bez fajerwerków na starcie
Ich znajomość narodziła się w środowisku filmowym — na planie "Schodami w górę, schodami w dół". Krzysztof Wellman pracował tam jako fotograf, a Dorota była drugim reżyserem. Zderzyły się dwa temperamenty i dwie wrażliwości, ale… nie nastąpił hollywoodzki błysk. Dziennikarka przyznawała, że od razu zwróciła na niego uwagę, bo wyglądał jak ktoś, kogo nie da się przeoczyć:
Przypominał mi żołnierza izraelskiego. Ubrany był na zielono, miał duży semicki nos i burzę ciemnych włosów. Był też duszą towarzystwa
Nie ukrywała też, że wokół niego kręciło się sporo osób: "Ludzie skupiali się wokół niego, a zwłaszcza kobiety". Tyle że wtedy w życiu Krzysztofa trwały jeszcze porządki po poprzednim związku. I to właśnie sprawiło, że Dorota nie wskoczyła w romans — zamiast tego powstała relacja, która budowała się powoli.
Dorota była "od gadania". I to wystarczyło, żeby zaczęło się coś ważnego
To, co w ich historii najbardziej działa, to szczerość: Dorota Wellman nie udaje, że od początku byli parą. Ona sama mówiła, że fundamentem były rozmowy, wspólne tematy i zwykła, ludzka bliskość. A potem dorzucała zdanie, które stało się jej znakiem rozpoznawczym:
Inne były od kochania i od seksu, a ja byłam od gadania. Dopiero potem przerodziło się to w bliższy związek.
W ich opowieści pojawia się też zabawna scena jak z komedii obyczajowej: wyjazd w góry, na który Krzysztof zabrał Dorotę i jeszcze jedną kobietę. Gdy okazało się, kto naprawdę daje radę i ma do tego dystans — odpowiedź przyszła sama. Bez deklaracji, bez fajerwerków, za to z bardzo konkretnym testem charakteru.
Ślub w 1988 roku i marzenie, które kosztowało ich najwięcej
Kiedy powiedzieli sobie "tak" w 1988 roku, najbardziej chcieli jednego: zostać rodzicami. I tu zaczęła się najtrudniejsza część ich historii. Dorota Wellman wprost mówiła o leczeniu i hormonach, nie upiększając niczego: "Wzięłam tyle hormonów, że powinnam nimi sikać". Przyznawała też, że konsekwencje dla organizmu były ogromne, ale w jej hierarchii to nie miało znaczenia, bo liczył się finał. Gdy w końcu pojawiła się ciąża, zamiast spokoju był lęk — była zagrożona, a czas oczekiwania ciągnął się w napięciu. Dopiero w 1993 roku urodził się ich syn Kuba. I wtedy wszystko, co wcześniej było walką i stresem, dostało sens.
Sposób Wellmanów na kryzysy? Prawda, zasady i… czarny humor
Diorota Wellman przyznaje, że w jej związku są spięcia, ale według niej liczy się to, co dzieje się po kłótni. "Nie ma w nas nienawiści. Jeśli się kłócimy, to tylko o rzeczy ważne" — mówiła. A kiedy atmosfera robi się zbyt gęsta, wjeżdża jej ironia. Taka, która jednych szokuje, innych rozbraja, a u nich najwyraźniej działa jak reset:
Kiedy mąż mnie wkurza, obmyślam precyzyjny plan jego bolesnej i męczącej śmierci. Myślę o zupie grzybowej ze sromotników, o kawie z trucizną (śmiech). A potem mi to przechodzi
To oczywiście żart, ale pokazuje coś ważnego: potrafią upuścić parę, zamiast ją kisić latami.
Dom to nie hotel. I to jest ich "sekret"
Dorota Wellman ma jasne zasady — i nie chowa ich do kieszeni. Podkreślała, że model, w którym kobieta wszystkim się zajmuje, a mężczyzna tylko "jest", już nie działa.
Ma być aktywny, ma pracować. Nic mu się nie stanie, jak nauczy się obsługi pralki czy wyprasuje koszulę. Myślę, że podział klasyczny: »Mężczyzna pracuje, kobieta go obsługuje«, po prostu się skończył.
I jeszcze zazdrość - temat, który w ich przypadku mógłby wracać, bo Krzysztof jest fotografem i pracował z ludźmi kina. Dorota ucina to jednym zdaniem i śmiechem. Dziennikarka przyznaje, że musi zachowywac zdrowy dystans, bo mąż pracuje w środowisku, gdzie jest wiele pięknych kobiet. Zadręczanie się tym faktem byłoby robieniem sobie krzywdy. A potem dodaje, że po prostu ufa mężowi i werzy, że co ma się wydarzyć i tak przyjdzie. I jeszcze ta pewność siebie na koniec:
Poza tym, jestem naprawdę głęboko przekonana, że drugiej takiej jak ja nie będzie mieć.
Kim jest Krzysztof Wellman?
Krzysztof Wellman to fotograf i fotosista związany ze środowiskiem artystycznym. Pracował przy produkcjach filmowych i współpracował z uznanymi twórcami, a Dorotę Wellman poznał w pracy — na planie "Schodami w górę, schodami w dół". Ich relacja dojrzewała powoli: od rozmów i przyjaźni po małżeństwo, które trwa od 1988 roku.