Influencerka i modelka opublikowała długie, szczere nagranie, w którym ogłosiła zamknięcie stacjonarnego punktu Sandra’s Matcha w Warszawie. I choć podkreśla, że to „nie koniec, tylko zmiana”, z jej słów jasno wynika, że decyzja była wymuszona.
Od sukcesu do trendu, który przekroczył granice
Sandra Kubicka przyznała, że ostatni rok był dla niej wyjątkowo trudny. Nie tylko prywatnie, ale i zawodowo. Owszem – wydarzyło się wiele dobrych rzeczy, a otwarcie matcharni było jedną z nich. Lokal przyciągał tłumy, klienci stali w kolejkach, marka zaczęła żyć własnym życiem. Do czasu. Sandra’s Matcha stała się bowiem… trendem na TikToku. I to nie tym lekkim i rozrywkowym. Jak mówi Kubicka, fala filmików bardzo szybko przestała dotyczyć smaku czy produktu. Zaczęło się wyśmiewanie, podważanie kompetencji, kpiny z niej samej i z ludzi, którzy tam pracowali. Pojawiły się materiały, które – jej zdaniem – przekroczyły granice. Kubicka nie ukrywa, że to ją dotknęło. I że zamiast cieszyć się wsparciem tysięcy klientów, skupiła się na tym, co było najboleśniejsze.
Zobacz: Sandra Kubicka zamyka swój lokal. Wszystko przez plujących TikTokerów
Kubicka przyznaje: „Nie chcę już walczyć”
W nagraniu padły słowa, które wybrzmiewają najmocniej. Sandra przyznała wprost, że jest zmęczona przepychankami, zwłaszcza tym, co – jak sama mówi – dzieje się „za kulisami” na ich ulicy. Nie chodzi już nawet o liczbę klientów, ale o atmosferę, konkurencję i ciągłe napięcie.
Ja już jestem zmęczona przepychankami. Zależy mi na spokojnym życiu. Żeby do takiego spokoju w pełni dojść, muszę odpuścić tutaj, na tym miejscu. Mam nadzieję, że zrozumiecie. Jest mi bardzo przykro. Bardzo ciężko mi było zebrać słowa i nagrać ten filmik.
Decyzja o zamknięciu lokalu była dla niej bardzo trudna, a nagranie filmu – ogromnym emocjonalnym wysiłkiem.
Zobacz też: Środek nocy i nagranie, które mówi wszystko. Baron nie wytrzymał!
Wyjazd z Polski i trudna refleksja
Sandra zdradziła też, że na miesiąc wyjechała z Polski, żeby to wszystko przemyśleć na chłodno. Dopiero po powrocie zrozumiała, że Warszawa jest specyficznym miastem – miastem influencerów, tiktokerów i ciągłej ekspozycji. I że być może zbyt mocno skupiła się właśnie na stolicy.
I to już nie chodziło o to, czy komuś smakowała moja matcha, czy nie smakowała. Tam już były wyśmiewane prace. Wyśmiewana byłam ja. Wyśmiewana była moja matcha. Byliśmy podważani. Niektóre filmiki były już tak przerysowane, z tym pluciem. Tego było po prostu za dużo. Jeśli spytacie się mnie, czy mnie to dotknęło, dotknęło mnie to.
Matcha zostaje. Tylko w innej formie
Choć punkt stacjonarny w Warszawie znika, Sandra’s Matcha nie znika z mapy. Kubicka zapowiedziała „Sandra’s Matcha Tour” – food trucka i popupy w różnych miastach w Polsce, a także obecność na festiwalach. Matcha nadal będzie dostępna online. W opisie posta napisała krótko, ale znacząco: „To nie jest koniec, tylko zmiana”. I podziękowała wszystkim, którzy ją wspierali – klientom, zespołowi i tym, którzy dodawali jej wiatru w skrzydła, nawet gdy inni próbowali je podciąć.
Czy wróci do Warszawy? Być może. Czy w tej samej formie? Tego dziś nie obiecuje.
Zobacz też: Nielegalny manewr Sandry Kubickiej na środku ulicy. Złamała przepisy i zablokowała przejazd. Teraz tłumaczy