Peretti przerywa ciszę po aferze z mężem. Padły mocne słowa o mediach
O Sylwii Peretti znów zrobiło się głośno. Wszystko za sprawą zatrzymania jej męża, Łukasza P., który usłyszał zarzuty w śledztwie dotyczącym podejrzenia wyłudzenia milionów złotych z unijnych środków. Sprawa odbiła się szerokim echem, a nazwisko byłej gwiazdy programu "Królowe życia" ponownie znalazło się na czołówkach portali. Peretti w końcu zdecydowała się zabrać głos. Na swoim instagramowym profilu zamieściła obszerne oświadczenie. Nie odniosła się w nim do szczegółów prowadzonego śledztwa, lecz opisała emocje, z jakimi przyszło jej się mierzyć w ostatnich dniach.
Zobacz też: Mąż Sylwii Peretti zatrzymany. Śledczy mówią o milionowym przekręcie
Mocne słowa Sylwii Peretti. Wspomniała o śmierci syna i pustym domu po zatrzymaniu męża
Celebrytka nie ukrywa, że ostatnie lata były dla niej bardzo trudne. W opublikowanym wpisie przypomniała, że od tragicznej śmierci syna każdego dnia wracała z cmentarza do domu, gdzie czekał na nią mąż. Teraz po raz pierwszy wraca do pustego domu.
Od 3 lat niemal każdego dnia wracałam z cmentarza do domu, w którym czekał na mnie jeszcze mój mąż. Dziś wracam do pustego domu. Trudno opisać słowami ciężar, który noszę od dnia, w którym straciłam syna - czytamy w przejmującym wpisie Sylwii Peretti.
Peretti podkreśliła, że nie oczekuje współczucia. Poprosiła jedynie o cierpliwość, szacunek oraz pozwolenie, by o sprawie zdecydowały fakty, a nie emocje czy spekulacje. Jednocześnie podziękowała wszystkim osobom, które w trudnym dla niej czasie przesyłają słowa wsparcia.
W drugiej części oświadczenia była uczestniczka "Królowych życia" zwróciła uwagę na to, jak przedstawiana jest cała sprawa w mediach. Zauważyła, że choć postępowanie dotyczy jej męża, w wielu publikacjach to właśnie jej zdjęcia i nazwisko pojawiają się w nagłówkach.
Zobacz też: Sylwia Peretti pokazała grób Łukasza Litewki… Łzy same napływają do oczu
Peretti przypomniała, że podobny mechanizm zauważyła po śmierci swojego syna. To właśnie wtedy w wielu materiałach nie skupiano się na samym Patryku, lecz przedstawiano go przede wszystkim jako "syna Sylwii Peretti". Teraz według niej sytuacja się powtarza. To jej wizerunek ma przyciągać odbiorców, mimo że jej nie postawiono żadnych zarzutów.
Gwiazda na koniec przyznała, że rozumie zasady funkcjonowania mediów i wie, że rozpoznawalne nazwiska wzbudzają zainteresowanie. Nie ukrywa jednak, że trudno jej pogodzić się z tym, iż po raz kolejny musi mierzyć się z falą komentarzy, ocen i krytyki. Na zakończenie przejmującego wpisu zaapelowała o większą refleksję i przypomniała, że za zdjęciami publikowanymi w mediach stoi prawdziwy człowiek.
Jest jeszcze jedna kwestia, o której chcę powiedzieć. Kiedy media informowały o śmierci mojego syna, bardzo często nie pisały o Patryku. W nagłówkach pojawiał się przede wszystkim "syn Sylwii Peretti". Dziś widzę dokładnie ten sam mechanizm. Po raz kolejny głównym elementem medialnych nagłówków stają się moja twarz i moje nazwisko. (...) Rozumiem, że rozpoznawalne nazwisko przyciąga uwagę. Rozumiem też, jak działają media. Ale trudno pogodzić się z tym, że po raz drugi w życiu twarzą historii dotyczącej mojej rodziny staję się ja. Najpierw jako matki, która straciła syna. Dziś jako żony. I po raz drugi to właśnie na mnie spada fala komentarzy, ocen i hejtu, mimo że nie ja jestem osobą, której dotyczą opisywane wydarzenia. Nie proszę o ciszę. Proszę jedynie o odrobinę refleksji. Bo za zdjęciem, które ma przyciągać uwagę, stoi prawdziwy człowiek, a nie tylko nazwisko, które dobrze wygląda w nagłówku - czytamy ma InstaStories Sylwii Peretti.
Zobacz też: Dramat Sylwii Peretti w urodziny Patryka. Łzy na cmentarzu
Zobacz naszą galerię: Sylwia Peretti nie wytrzymała. Opublikowała emocjonalne oświadczenie