Szokujące słowa Rafała Brzozowskiego o Eurowizji. "Jechać tam, żeby łomot znowu zebrać"

2026-03-12 13:15

Rafał Brzozowski w rozmowie z "Super Expressem" zabrał głos w sprawie udziału Alicji Szemplińskiej w Eurowizji. Gwiazdor nie owijał w bawełnę - mówił o kontrowersjach, politycznych głosowaniach i o tym, kto jego zdaniem mógłby namieszać na scenie w przyszłości. Szok!

Rafał Brzozowski o ustawionej Eurowizji, planach na przyszłość, Bogu i stalkerce. Tego mogliście o nim nie wiedzieć!

Rafał Brzozowski szczerze o Eurowizji

Eurowizja to nie tylko święto muzyki, ale także pole minowe polityki i kontrowersji. Rafał Brzozowski, który sam reprezentował Polskę na scenie konkursu, podkreśla, że choć dla niego najważniejsza jest muzyka i talent, to system głosowania potrafi być brutalny. W rozmowie z "Super Expressem" przyznał, że zawsze obserwuje, jak wybory jurorów i widzów wpływają na ostateczny wynik.

Nie chciałbym się wypowiadać politycznie, bo już dostawałem takie pytania... po pierwsze gratuluję Alicji Szemplińskiej, ponieważ tam było dużo kontrowersji w momencie, kiedy ja jechałem na Eurowizję, spotkałem się później z Alicją i pamiętam, jak jej powiedziałem, że ty jeszcze pójdziesz na Eurowizję. Mówiłem - będziesz jeszcze na Eurowizji, masz dużo przed sobą, świetny głos, wspaniałą karierę przed sobą i cieszę się, że jedzie. Gratuluję, będę trzymał kciuki - mówi nam Rafał Brzozowski.

Zobacz też: Sara James o polskiej Eurowizji bez ogródek. Takiego komentarza mało kto się spodziewał

Brzozowski nie gryzł się w język. Eurowizja jest ustawiona?

Rafał Brzozowski zwraca uwagę, że problem Eurowizji nie zawsze leży w poziomie artystów, ale w samym systemie głosowania. Jak podkreśla, nawet świetny występ - jak ten, który dała w ubiegłym roku Justyna Steczkowska - nie gwarantuje sukcesu. Jego zdaniem Polska nie ma takich "układów głosów" jak niektóre kraje, a przy podziale punktów po połowie między jury i widzów o wyniku często decydują właśnie jurorzy.

Myślę bardziej nie politycznie, ja bardziej myślę, że w momencie, kiedy Justyna Steczkowska dała taki show w ubiegłym roku i my ledwo, ledwo, żeśmy się przez jurorów tam przepchnęli, to nad tym bym się zastanawiał, bo znam trochę ten system, który tam jest i my nie mamy takiej możliwości zawierania jakichś koalicji między państwami, jaka jest, między nie wiem, Szwecją, Norwegią, tymi krajami, które na siebie głosują od lat. Ja nie wiem, dlaczego tak jest, bo to, że my mamy wspaniałych artystów, którzy dadzą radę, to my to wiemy, natomiast publiczność ich na pewno pokocha, tylko co z jurorami, skoro jest 50 na 50. No i chyba też wprowadziłbym taki system, gdybym mógł w naszych preselekcjach, że skoro były jakieś problemy, że ktoś został wybrany, nie było preselekcji, to powinno być to robione w ten sposób właśnie, że skoro są głosy 50% głosów od jury, 50% od widowni, no to w momencie, kiedy byłby zbliżone te wyniki, to ten, który miał najwięcej głosów od widzów, powinien przechodzić. Wtedy to byłoby jasne, także publiczność danego artystę gdzieś tam wybiera - mówi nam Rafał Brzozowski.

Rafał Brzozowski nie ukrywa, że system głosowania na Eurowizji potrafi być frustrujący. Jak mówi, czasem artysta daje świetny występ, a i tak kończy z minimalną liczbą punktów. Wspomina sytuację, gdy Polska nie dostała ani jednego punktu, choć - jego zdaniem - występ Justyna Steczkowska był bardzo mocny.  

A tam też tak jest, że te głosy niby się liczą, ale to nie do końca, więc ja myślę, że mi się na tym zastanawiał bardziej, czy jechać tam, żeby łomot znowu zebrać, bo ktoś zrobi genialny występ, a dostanie najmniej punktów. I to widać, że to jest, no w ubiegłym roku, jak nie wiem, no Ukraina dała Polsce zero, a Niemcom chyba najwyższą notę, to ja po prostu tak patrzyłem na to i mówię, no nie wierzę, że mówię - ale za co? Przecież to był świetny występ, tak? No dwa punkty, cztery, sześć, cokolwiek, ale zero dla Justyny no, no, przykre... przykra sprawa. A już pomijam te wszystkie rzeczy, te protesty polityczne, bo to jest, to jest długi temat do dyskusji, naprawdę - mówi nam Rafał.

Brzozowski powiedział, kto powinien według niego jechać na Eurowizję!

Rafał Brzozowski uważa, że ogromny potencjał na Eurowizję ma także Roksana Węgiel. W jego opinii młoda gwiazda świetnie odnalazłaby się na tej scenie i mogłaby zajść naprawdę daleko. Wokalista podkreśla jednak, że teraz trzyma kciuki za Alicja Szemplińska i liczy, że konkurs pomoże jej pokazać talent międzynarodowej publiczności. Jak zaznacza, świat Eurowizji rządzi się swoimi prawami, a fani konkursu to niezwykle zaangażowana społeczność, która zna każdy szczegół i uważnie śledzi wszystkich artystów.

Takim moim czarnym koniem na Eurowizję to jest jednak Roxie Węgiel, że to jest dziewczyna, która za jakiś czas, gdyby się tam odważyła, to ona mogłaby też bardzo wysoko na tej Eurowizji zajść, bo ona już trochę w tym świecie gdzieś tam funkcjonuje i myślę, że to też jest klucz do tego. Ja życzę Alicji właśnie, żeby ona teraz jak najwięcej się tam pokazała, żeby ci ludzie mieli możliwość zobaczenia jej, jej talentu. Bo to chyba właśnie to tu chodzi, tak, żeby, żeby zbudować tą taką całą swoją pozycję w tym świecie Eurowizyjnym, który tam jest niesamowity. Ci ludzie są niesamowici tam po prostu fani Eurowizji, to jest specyficzna grupa ludzi i wszystko znają. Wszystko wiedzą, każdy tekst znają, tak, że to jest niesamowite - mówi "Super Expressowi" Brzozowski.

Rozmawiała Julita Buczek

Zobacz też: Rafał Brzozowski kiedyś i dziś. Sesji w myjni nie sposób zapomnieć

Zobacz naszą galerię: Szokujące słowa Rafała Brzozowskiego o Eurowizji. "Jechać tam, żeby łomot znowu zebrać"

Sonda
Eurowizja 2026. Jakie miejsce dla Polski zajmie Alicja Szemplińska?
Rafał Brzozowski o ustawionej Eurowizji, planach na przyszłość, Bogu i stalkerce. Tego mogliście o nim nie wiedzieć!
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki