Tego nikt nie wiedział o Janie Fryczu. Wszystko wyszło na jego pogrzebie

Pogrzeb Jana Frycza to jedno z najważniejszy, ale jednocześnie najsmutniejszych wydarzeń 2026 roku. Uwielbiany aktor nagle odszedł w sierpniu, zostawiając 6 dzieci i ukochane wnuczęta. Podczas pogrzebu okazało się, że wiele rzeczy o nim nie wiedzieliśmy. Jedno wspomnienie pokazuje jego całkowicie nowe oblicze.

Jan Frycz nie żyje 

Jan Frycz (urodzony w 1954 roku w Krakowie) należał do grona najbardziej cenionych polskich aktorów kinowych oraz scenicznych, był także profesorem PWST. Do jego najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych kreacji należą te w produkcjach "Wielki Szu", "Pornografia", "Pręgi" czy kultowy występ jako Dario w "Ślepnąc od świateł". Przez lata związany był z deskami Teatru Narodowego. W swoim dorobku gromadził m.in. trzy statuetki Orłów oraz Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Doczekał się sześciorga dzieci z dwóch związków małżeńskich (Gabrieli, Olgi, Marii, Michała, Wojciecha oraz Antoniego).

Karolina Gruszka szczerze o Janie Fryczu. Szok, co wyjawiła!

Pogrzeb Jana Frycza - tak wyglądał 

Śmierć artysty w połowie sierpnia 2026 roku wywołała ogromne poruszenie w całym kraju, będąc dla wszystkich wielkim zaskoczeniem. Z doniesień "Super Expressu" wynika, że gwiazdor od długiego czasu zmagał się z ciężką chorobą, lecz mimo to nie rezygnował z aktywności zawodowej, wzbudzając tym ogromny szacunek środowiska. Przed końcem sierpnia miał jeszcze stanąć na planie nowej ekranizacji powieści Katarzyny Grocholi, czego nie zdążył już zrealizować.

Ostatnie pożegnanie artysty odbyło się 7 września 2026 roku. Jeszcze przed 11 wystawiono pamiątkową księgę, do której mógł się wpisać dosłownie każdy. Stała też skrzynka na datki na dom w Skolimowie. Niedaleko wystawiono elegancką urmę - prostą, minimalistyczną w brązowym kolorze. 

Tego nie wiedzieliśmy o Janie Fryczu

Wiele gwiazd postanowiło oddać hołd Janowi Fryczowi. Pojawił się m.in. Borys Szyc z żoną czy Tomasz Karolak. Jan Englert wygłosił nawet własne przemówienie na temat kolegi z branży. Swoim wspomnieniem postanowiła podzielić się również jedna z pracownic Teatru Wielkiego. Jak zaznaczała - Jan Frycz uwielbiał pracować jesienią i zimą, bo wtedy dni były krótsze. Jednak nie to zaskoczy fanów aktora, a jego inna pasja.

- Chętnie robil modele statków. Maczał żagle w herbacie. Pierwszy model "Santa Maria", "Titanit" za to to ostatni model jaki zrobil. Robił też zdalnie sterowane samochody i samoloty. Latał tymi modelami w Teatrze Wielkim - wspominała pani Justyna cytowana przez "Super Express" 

W garderobie Jana Frycza pojawił się również model malucha. Jak zaznaczała kobieta, tam nie można było ścierać kurzu. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki