Spis treści
Istnieją piosenki, które natychmiast trafiają prosto w serce i pozostają tam na zawsze. Kiedy w 1997 roku w stacjach radiowych zabrzmiały "Łatwopalni", Polacy zamarli z zachwytu. Utwór z miejsca okrzyknięto hymnem tamtego czasu i jednym z najpiękniejszych muzycznych hołdów w historii. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę z tego, w jak dramatycznych okolicznościach rodził się ten niezapomniany przebój.
Geneza przeboju Maryli Rodowicz, który wzruszył miliony
Wiosną 1997 roku muzyczny świat wciąż przeżywał śmierć Agnieszki Osieckiej, wybitnej tekściarki i bliskiej przyjaciółki Maryli Rodowicz. Katarzyna Kanclerz, ówczesna menedżerka wokalistki, rzuciła pomysł stworzenia specjalnego albumu na cześć zmarłej. Robert Janson napisał wstrząsającą muzykę, jednak brakowało słów, które pasowałyby do tak trudnego tematu.
Rodowicz wzięła sprawy w swoje ręce i pewnego kwietniowego popołudnia pojechała do domu Jacka Cygana. Artystka usiadła, wyciągnęła gitarę i zaprezentowała muzykowi melodię, żądając tekstu na już. Sesja nagraniowa była zaplanowana na następny poranek.
Zobacz również: Maryla Rodowicz przeżyła chwile grozy w garderobie. Dopiero teraz wyjawiła prawdę
Faks do Maryli Rodowicz. „Łatwopalni” gotowi rano
Jacek Cygan znalazł się sam w pokoju z kasetą i potężnym zadaniem do wykonania. Przez całą noc odsłuchiwał nagranie, przelewając na papier swój żal po stracie Osieckiej. Słowa rodziły się w trudzie, a tekściarz zakończył pracę dopiero nad ranem, kiedy do startu nagrań zostało bardzo niewiele czasu. Po godzinie 8:00 faks w mieszkaniu Maryli Rodowicz wydrukował kartkę ze świeżo napisanym utworem. Gdy piosenkarka przeczytała fragment o tych, co płoną jasno, zabrakło jej słów z zachwytu.
Zobacz również: Helena Englert chce zagrać Marylę Rodowicz! "Czemu nie dostałam jeszcze propozycji?"
Kto jest autorem tekstu piosenki „Łatwopalni”?
Nawet po latach spora grupa fanów żyje w przeświadczeniu, że słowa do "Łatwopalnych" wyszły spod pióra samej Agnieszki Osieckiej. Dla Jacka Cygana to najwyższe uznanie za tę nieprzespaną noc, ponieważ bezbłędnie oddał melancholijny styl poetki. Utwór sprawia wrażenie, jakby Osiecka napisała go sama w ramach osobistego pożegnania ze światem. W studiu S4 zespół Roberta Jansona wykreował muzykę, która do dziś przyprawia o dreszcze, a całość uzupełniały głosy chórzystek z De Su i brzmienie saksofonu Mariusza Mielczarka.
Zobacz również: Maryla Rodowicz zachwyca się Wieniawą. "Ona więcej wie od Czarnej Mamby"
Sukces „Łatwopalnych”. Maryla Rodowicz na szczycie Listy Przebojów Trójki
Błyskawiczne tempo prac zaowocowało niesamowitym sukcesem. Chociaż Maryla Rodowicz miała w swoim repertuarze ogromną liczbę hitów, to właśnie ten jeden singiel zapisał się na kartach historii jej twórczości w szczególny sposób. W czerwcu 1997 roku "Łatwopalni" zadebiutowali na Liście Przebojów Trójki, szybko zajmując pierwsze miejsce. Był to debiut wokalistki na samym szczycie tego legendarnego notowania, gdzie utwór utrzymywał się przez dwadzieścia kolejnych tygodni.
Nawet dzisiaj, niemal trzydzieści lat później, ta zrodzona w jedną noc piosenka niezmiennie budzi wielkie emocje.
Zobacz również: Maryla Rodowicz nie żegna się ze sceną. Artystka planuje wielkie koncerty