Ten wypadek mógł ją zabić. Dorota Stalińska wraca do koszmaru sprzed lat

2026-01-09 9:35

Dorota Stalińska po latach zdecydowała się wrócić do wydarzenia, które niemal odebrało jej życie. Dramatyczny wypadek samochodowy z lat 80. na długo wyłączył ją z funkcjonowania i na zawsze zmienił jej sposób myślenia. W szczerej rozmowie aktorka opowiedziała, jak tragedia stała się impulsem do działań, które mogły uratować niejedno ludzkie życie.

Dorota Stalińska od dekad kojarzona jest z silnymi, wyrazistymi rolami i bezkompromisowym charakterem. Mało kto jednak pamięta, że za jej publiczną postawą stoi osobiste doświadczenie graniczne. W audycji "Kobiety rakiety" na antenie Radia RDC aktorka wróciła wspomnieniami do 1986 roku, kiedy jako pasażerka samochodu znalazła się w samym środku koszmarnego wypadku. To zdarzenie na zawsze zmieniło jej życie.

Zobacz też: Tak zmieniała się fryzura i figura Doroty Stalińskiej. 72-letnia aktorka jest prawdziwym kameleonem

Ten wypadek mógł ją zabić. Dorota Stalińska wraca do koszmaru sprzed lat

Chwila nieuwagi na drodze wystarczyła, by los Stalińskiej zawisł na włosku. Skala obrażeń była ogromna: połamane kości, poważne urazy i długie miesiące niepewności. Aktorka wspomina, że lekarze nie kryli pesymizmu. Sugerowali, że powrót do pełnej sprawności może być niemożliwy, a jeśli w ogóle nastąpi, to dopiero po wielu latach. Dla osoby tak aktywnej zawodowo była to wiadomość druzgocąca.

Jeszcze większym wstrząsem okazały się słowa policjantów, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia. Funkcjonariusze przyznali, że feralne skrzyżowanie od dawna było uznawane za wyjątkowo niebezpieczne i dochodziło tam do wielu wypadków. Padło zdanie, które Stalińska zapamiętała na całe życie: jeśli ona nie podejmie działań, prawdopodobnie nikt inny tego nie zrobi.

Ten straszny wypadek, w którym ja byłam tak strasznie poraniona i połamana, gdzie byłam workiem kości, mówiono, że prawdopodobnie nie będę już chodzić. A na pewno nie przez rok czy dwa - powiedziała w wywiadzie Stalińska.

Leżąc w szpitalnym łóżku, aktorka złożyła sobie obietnicę. Postanowiła, że jeśli wyjdzie z tej tragedii żywa, spróbuje zrobić wszystko, by podobny dramat nie spotkał kolejnych osób. Gdy tylko jej stan na to pozwolił, zaczęła działać. Pisała pisma, kontaktowała się z urzędami i nie odpuszczała, mimo biurokratycznych przeszkód. Jej determinacja przyniosła efekt szybciej, niż można było się spodziewać. W ciągu niespełna roku na niebezpiecznym skrzyżowaniu zamontowano sygnalizację świetlną, która znacząco poprawiła bezpieczeństwo. Dla Stalińskiej był to dowód, że nawet pojedynczy głos może mieć wpływ na rzeczywistość.

Ja wtedy właśnie przysięgłam, stojąc na tym skrzyżowaniu, że zrobię wszystko, żeby ocalić innych (...) I rzeczywiście w ciągu roku doprowadziłam do tej budowy świateł. I bardzo się cieszę, że być może ocaliło to życie iluś tam jeszcze osób - powiedziała aktorka w rozmowie.

Zobacz też: Dorota Stalińska prezentuje obszerne tatuaże na rękach i dekolcie. "Ale ma Pani super dziary"

Zobacz naszą galerię: Ten wypadek mógł ją zabić. Dorota Stalińska wraca do koszmaru sprzed lat

Sonda
Czy miałeś kiedyś wypadek drogowy?
Dorota Stalińska: Kobiety po 50-tce też są potrzebne
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki