"Żona dla Polaka. Toronto". Trzy kandydatki odesłane do domów. "Mama od początku jej nie lubiła". Intymny masaż i wspólna noc w namiocie

2026-01-18 22:16

Trzeci odcinek programu "Żona dla Polaka. Toronto" przyniósł widzom prawdziwą huśtawkę emocji. Randki w ekstremalnych warunkach, trudne rozmowy, łzy i pierwsze pożegnania sprawiły, że relacje zaczęły się wyraźnie klarować.

Wojtek i romantyczne randki: CN Tower i taniec w deszczu

Wojtek zabrał kandydatki na jedną z największych atrakcji Toronto – wieżę CN Tower. Na czas sam na sam mogła tam liczyć Magda. Razem spacerowali po krawędzi, 356 metrów nad ziemią.

Magda dobre wrażenie dzisiaj zrobiła. Pokazała, że jest odważna i wesoła. A ja jestem dumny z niej

– powiedział Wojtek.

Później Wojtek z "Żona dla Polaka. Toronto" zaprosił Justynę na randkę przy wegańskim jedzeniu. Niespodziewanie zaczął padać deszcz. Po pewnym czasie mężczyzna zaproponował taniec.

Taniec w deszczu to coś, czego jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Podobało mi się

– mówiła Justyna.

Ona jest bardzo kobieca i to mi się bardzo podoba. Nie dostałam żadnych sygnałów od niej, żeby pocałować, ale bym chciał

– stwierdził Wojtek.

Choć deszcz nieco zepsuł randkę, spotkanie oboje uznali za udane.

W odcinku pojawił się też wątek rodzinny. Mama Wojtka przesłała pozdrowienia z Kuby. Choć kobieta się skaleczyła, zachwycała się tamtejszymi widokami. Późnej mężczyzna zabrał Pamelę na spacer i zdecydował się odesłać ją do domu.

Mama od początku jej nie lubiła. Mamie jej wygląd się nie podobał, ale to nie miało wpływu na mnie, bo ja ją zaprosiłem, bo mi się podobała.

Pamela pożegnała się z pozostałymi kandydatkami i wyjechała.

Nie przegap: Dorota z "Żona dla Polaka. Toronto" mieszka w luksusowej willi z basenem. Mamy zdjęcia

Maciek: konflikt o melatoninę i pożegnane Magdaleny

Kacper Kuszewski odwiedził Maćka w jego mieszkaniu w modnej dzielnicy Etobicoke. Mężczyzna mieszka na 25. piętrze i może pochwalić się fenomenalnym widokiem na jezioro Ontario. Kacper postanowił zapytać, dlaczego chciałby związać się z Polką.

Ja myślę, że na początku ja się może trochę zachłysnąłem tym właśnie zróżnicowaniem, bo moje związki były właśnie z osobami z innych kultur. Ale dostrzegałem po jakimś czasie, że jednak disconnect, czyli rozłączenie gdzieś tam kulturowe, słuchanie tej samej muzyki. Nie wiem, posłuchać Zauchy i się śmiać razem i w ogóle wspominać, że w tym czasie byliśmy gdzieś na koloniach albo ja z rodzicami jeździłem na wczasy i tak dalej

– mówi Maciek.

Zapytany o to, jakim jest mężczyzną dodaje:

Pewnym siebie, takim direct, czyli bezpośrednim i nie biorę siebie zbyt poważnie. Jestem profesjonalistą. Ja przywiązuję bardzo mocną wagę do stabilizacji własnej.

Na pytanie o trudną cechę odpowiada:

Ja myślę, że jestem uparty, a z drugiej strony mogę być niezdecydowany.

W wynajmowanym domu Maciek zaprosił Andżelikę do ogrodu, gdzie rozmawiali, a pozostałe kandydatki bacznie ich obserwowały.

Mogę powiedzieć, że Andżelika mnie imponuje jako kobieta. Jest opanowana, ma swój styl bycia

– mówił Maciek.

Podczas wyprawy do oceanarium sceptycznie nastawiona była Magdalena, która przyznała, że nie chciałaby być obserwowana "jak ryby". Kobieta mówiła też, że Maciek dostał u niej żółtą kartkę za komentarz o melatoninie i wspomnienie, że można ją tanio kupić w sklepie.

Ze mną się tak nie rozmawia

– skwitowała.

Maciek przyznał, że jedną z jego faworytek jest Iwona. Kobieta opowiadała o swojej pracy, a mężczyzna komplementował jej figurę. Z kolei Magdalena w rozmowie z Andżeliką wróciła do "dramy z tabletkami" i tym, że Maciej wysłał ją do sklepu.

Wieczorem Maciek zabrał kandydatki do pubu z grami. Magdę zaprosił na rozgrywkę w piłkarzyki, jednak pod koniec spotkania zdecydował się odesłać ją do domu.

Z początku myślałam, że mamy wiele ze sobą wspólnego. Tak mi się wydawało. I rzeczywiście to była prawda. Wydawało mi się

– mówiła Magdalena.

Maciek przed kamerą ocenił, że między nimi było mało chemii i najmniej ciepła.

Dzisiaj wykosiłam jedną z dziewczyn

– stwierdziła zadowolona Wiola.

Iwona przyznała, że nie jest jej przykro, a Ania mówiła, że będzie jej bardzo brakować Magdaleny.

Dorota: "księżniczka lodu" i rozmowy o przyszłości

Zalotnicy Doroty sprzątali mieszkanie, a przy tym nie brakowało spięć. Paweł zajmował się podłogami i nie mógł liczyć na pomoc pozostałych mężczyzn. Po przyjściu Doroty wszyscy rozmawiali na tarasie. Wtedy Paweł nazwał Dorotę "księżniczką lodu", co bardzo ją poruszyło.

Mi się strasznie przykro zrobiło, że ty mnie nazwałeś księżniczką lodu. (...) No bo ja nie jestem. Ja się nie uważam za księżniczkę lodu. Ja się uważam za ciepłą, otwartą, no tak jak możesz być otwarta do kogoś, kogo nie znasz. Otworzyłam im mój dom. Dbałam o to, żeby się dobrze czuli. Więc to jest ostatnia rzecz, jaką się możesz po mnie spodziewać, że jestem księżniczką lodu

- mówiła rozemocjonowana. Mimo pierwszych drobnych spięć Dorota zabrała Pawła na randkę na jacht.

Powiedz, dlaczego Królowa Lodu? Dlaczego mnie tak odebrałeś?

– drążyła.

Twoje zachowanie było takie trochę chłodne i tak dalej, więc o to nie chodziło. Ja Cię, broń Boże, nie chciałem nazwać bezpośrednio Królową Lodu, bo nawet jakbyś była tą Królową Lodu, to ja bym chciał być tym księciem śniegu

– odpowiadał Paweł.

Polecamy: Kandydat Doroty z "Żona dla Polaka. Toronto" ma telewizyjną przeszłość. Widzowie szybko rozpoznali Marcina

Para rozmawiała o możliwej wspólnej przyszłości.

Sądzę, że jeżeli przyjdzie to prawdziwe uczucie, to myślę, że żadnych barier już nie będzie. Jeżeli jest ta chemia, te motyle w brzuchu.

Przed kamerami Dorota przyznała:

Tak jak ja jestem kobietą mocną, to wolałabym w sumie, żeby ktoś za mnie trzymał te stery w moim życiu. Chciałabym się czuć taką małą dziewczynką przy kimś. Paweł na pewno wie, jak kobietę przeprowadzić przez życie. Bo Paweł jest naprawdę dobrym, wartościowym facetem. I byłby pewnie świetnym partnerem.

Dorota zabrała też Dawida na masaż.

Tam było gorąco, ale nie z racji temperatury, tylko z racji tego, co się wydarzyło. (...) Jak zacząłem masować Dorotę, poczułem, że ta tekstura się spięła i bardziej tam nacierałem i masowałem

– mówił Dawid.

Później Dorota masowała Dawida.

Nie wiem, jak będą wyglądały inne randki, ale chcę wierzyć, że nie będzie tak intymnie jak u mnie

– dodał.

Matt zabrał kandydatki w dzicz. Kasia spędziła z nim noc w jednym namiocie

W poprzednim odcinku, podczas wycieczki zorganizowanej przez Matta, Kaśka bardzo otworzyła się przed całą grupą. Mimo to mężczyzna postanowił odesłać ją do domu.

Chyba jednak za mało wspólnego mamy. (…) Tak odważny chyba nie jestem jak ty

– mówił Matt.

Kaśka przed kamerami dodała:

Jestem za silną, za odważną. To są tylko pozory, które sama sobie wykreowałam. W środku jestem bardzo delikatna.

Pożegnanie z pozostałymi paniami było bardzo serdeczne, nie zabrakło łez.

Kasia ma wielkie serducho, ogromne. I ma świetną duszę, ale niestety to by nie zadziałało

– podsumował Matt.

Później Matt zabrał pozostałe kandydatki na wyprawę w dzicz. Przygotował dla nich komfortowy, duży namiot, a wieczorem odbyło się ognisko. Gdy rozpętała się burza, wszyscy musieli schronić się w namiocie. Matt nie chciał odpowiadać na pytanie dotyczące zdrady, nazywając ją później "błędami młodości".

Ostatecznie Kasia spędziła noc w namiocie Matta.

Zdecydowałam się pójść do namiotu Matta, żeby mi było wygodnie i dziewczynom. Żeby tę noc przetrwać

– tłumaczyła.

Matt przyznał, że chrapał, a Kasia przykrywała go kocem.

Myślę, że to nas trochę zbliżyło

– mówił Matt o wspólnie spędzonej nocy.

Super Express Google News
Barwy szczęścia. Zakochany Mirek zrobi Justynie scenę zazdrości. Zobaczy ją z innym!
Sonda
Lubisz program "Żona dla Polaka"?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki