Beata Tadla zdobyła się na szczere wyznanie. Tak mówi o sobie w wieku 51 lat

2026-06-14 19:00

Beata Tadla obchodzi 51. urodziny 14 czerwca! Z tej okazji podzieliła się swoimi refleksjami na temat upływu czasu i zmieniającego się postrzegania wieku. Jej perspektywa rzuca nowe światło na popularne przekonania dotyczące starzenia się, podkreślając wartość doświadczenia i wewnętrznej harmonii, jednocześnie odrzucając uproszczenia dotyczące rzekomej "młodości" dojrzałego wieku.

Beata Tadla
Autor: AKPA
  • Beata Tadla, obchodząc 51. urodziny, zdecydowanie odrzuca to popularne stwierdzenie, podkreślając, że każdy wiek jest inny i ma swoje unikalne potrzeby, emocje oraz możliwości, a także, że w młodości często towarzyszyły jej niepewność i lęk.
  • Prezenterka deklaruje, że w wieku 50 lat czuje się ze sobą najlepiej, osiągając harmonię między głową a ciałem, spokój i dystans, których brakowało jej w młodszych latach.
  • Beata Tadla postrzega wiek 50+ nie jako czas wycofywania się, lecz jako okres nowych wyzwań i możliwości (np. jej wejście w biznes), podkreślając, że wiek nie powinien być granicą dla aktywności i ambicji.

Beata Tadla to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarek. Podczas otwarcia restauracji L’Osteria w Elektrowni Powiśle zapewniła, że nie patrzyła z niepokojem w kalendarz i nie smuciła się z powodu kolejnych urodzin. Zamiast tego, starała się dostrzegać w sobie to, co w tym czasie najlepsze. Niekoniecznie podpisywała się też pod hasłem, że „dzisiejsza pięćdziesiątka to dawna trzydziestka”. Jej zdaniem takie uproszczenia nie oddawały w pełni rzeczywistości, ponieważ każdy wiek niósł ze sobą inne spojrzenie na życie, różne potrzeby, emocje i możliwości.

- Mam 51. urodziny, jestem dumna i powtarzając za Kasią Nosowską, gdyby nie lustro, to bym się nawet nie zorientowała, kiedy ten czas minął. Dla mnie urodziny nie są żadnym wyznacznikiem, nie jest to dzień, który jakoś szczególnie świętuję. Zdarza mi się nawet zapomnieć, że one danego dnia są, więc jeśli ktoś nie złoży mi życzeń, to ja się kompletnie nie obrażam. Zresztą sama też nie pamiętam o cudzych urodzinach - powiedziała agencji Newseria Beata Tadla.

Prezenterka często słyszała opinie, że „dzisiejsza pięćdziesiątka to dawna trzydziestka”. Zwolennicy tej tezy wskazywali przede wszystkim na wygląd. Wystarczyło bowiem spojrzeć na zdjęcia sprzed kilku dekad, by zauważyć, że kobiety mające wówczas 30 czy 40 lat często sprawiały wrażenie znacznie starszych. Wynikało to chociażby z tego, że wówczas były inne fryzury, trendy w makijażu i modzie. Prezenterka podeszła do tego hasła z rezerwą.

Niedawno zamieściłam post, w którym zapytałam odbiorców, czy naprawdę myślą, że pięćdziesiątka to dawna trzydziestka, i zamieściłam swoje zdjęcia z czasów, kiedy miałam 30 lat. Gdy na nie patrzę, mnie się wydaje, że zgodnie z tym trendem stara już byłam - mówiła.

Szczere wyznanie Beaty Tadli

Jak przyznała, w młodości często towarzyszyły jej niepewność, potrzeba udowadniania swojej wartości, lęk przed oceną i przekonanie, że musiała mieć rację. Dopiero z czasem pojawił się większy dystans do siebie i do świata. Wraz z doświadczeniem nauczyła się wybierać to, co naprawdę ważne, a spokój stał się dla niej cenniejszy od ciągłej walki o uznanie innych.

- Tak na serio, pięćdziesiątka nie jest dla mnie żadną dawną trzydziestką. Ja 30 lat już miałam i 40 miałam, było inaczej, a teraz jest inaczej. „Trzydziestka” i „czterdziestka” są teraz moim punktem odniesienia i z ręką na sercu muszę powiedzieć, że nigdy wcześniej tak dobrze się nie czułam ze sobą i w połączeniu głowa-ciało nigdy nie było takiej harmonii, poukładania i spokoju, jakie mam dzisiaj. Zawsze było rozedrganie, chaos, lęki, a dzisiaj mam więcej spokoju, też dlatego, że nie muszę mieć racji, wolę święty spokój - opowiedziała.

Posłanka Mucha w kapeluszu na ślubie syna. Wytknęli jej błąd! Poszło o kolor sukienki

Beata Tadla uważała, że wiek nie był ani wyznacznikiem wartości człowieka, ani granicą jego możliwości. Dużo ważniejsze było to, jak człowiek czuł się sam ze sobą i jak potrafił wykorzystać zdobyte doświadczenia.

- Każdy wiek ma swoje plusy i minusy, żyjemy etapami i każdy z nich jest nam w życiu potrzebny. Ja dzisiaj mam taki etap, którego nie zamieniłabym na żaden inny. Mając 50 lat, wiemy, że wszystkie rzeczy, które nam się w życiu przydarzyły, są po prostu naszymi doświadczeniami, z których teraz w pełni możemy korzystać, wierząc jeszcze głęboko, że całe życie przed nami. Bo naprawdę jeszcze wiele się może zdarzyć, przecież ja mając 50 lat, weszłam do biznesu, a nigdy w życiu się o to nie podejrzewałam. Jestem więc bardzo ciekawa mojego życia - dodała.

Prezenterka przyznała natomiast, że hasło „dzisiejsza pięćdziesiątka to dawna trzydziestka” dość dobrze oddawało zmiany, jakie zaszły w sposobie postrzegania wieku i mentalności kolejnych pokoleń. Kolejne dekady życia przestały być traktowane jako czas wycofywania się z aktywności zawodowej, a coraz częściej stawały się okresem nowych możliwości i wyzwań. Wiek nie definiował już w takim stopniu stylu życia, planów czy ambicji, jak miało to miejsce jeszcze kilkadziesiąt lat temu.

W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniała się Beata Tadla:

Sonda
Lubisz Beatę Tadlę?
Express Biedrzyckiej - PROF. SŁOMKA

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki