Jak szczerze wspominał Jarosław Kaczyński, w pewnym momencie swojej edukacji nie zdał prawidłowo z klasy do klasy, choć ostatecznie mimo to kontynuował naukę. Jak sam podkreślał, "nielegalnie" ukończył szkołę średnią i przystąpił do matury. - Zdarzyło mi się nie zdać z 10. do 11. klasy i mimo to wylądowałem w ostatniej klasie, a następnie — po odkręceniu tego — znalazłem się w liceum na Woli. Zdaje się więc, że prawdopodobnie nielegalnie skończyłem 11. klasę i zdałem maturę, a potem poszedłem na studia - przyznawał.
Zobacz: Prezes PiS obchodzi urodziny. To cały majątek Jarosława Kaczyńskiego
Kulisy tej mocno problematycznej sytuacji prezes PiS opisał w innej książce, "Alfabet braci Kaczyńskich", która została wydana w 2010 roku. Mimo że rada pedagogiczna była zdecydowanie przeciwna jego promocji, jeden z nauczycieli, pan Kuberski, sprawił, że nie powtarzał klasy, a jedynie został przeniesiony do innego liceum. - Los tego odwołania zależał ostatecznie od rady pedagogicznej. I rada pedagogiczna głosowała za oblaniem mnie. A mimo to Kuberski spowodował, że klasy nie powtarzałem. Chyba zorientował się, że trzymanie mnie dłużej w tej szkole nie ma sensu. Tyle że wysłano mnie do kolejnej szkoły: Mikołaja Kopernika na Woli, gdzie zdałem egzaminy - napisał.
Sprawdź: Kaczyński nie obchodzi urodzin. Kuzyn prezesa zdradził powód
Problemy na etapie szkoły średniej nie przeszkodziły mu jednak w późniejszym ukończeniu studiów prawniczych na Uniwersytecie Warszawskim i uzyskaniu tytułu doktora nauk prawnych. - Tylko doktorat mam już chyba całkowicie legalny, ze względu na jego dawną konstrukcję prawną. Bo w zasadzie nie trzeba mieć dyplomu, żeby robić doktorat. On jest niezależny od wykształcenia. Mogę się bronić doktoratem, a poza tym mam prawdopodobnie legalnie skończone dziewięć klas - dodawał w przywoływanej wcześniej "Polsce naszych marzeń".
Galeria poniżej: Niewiarygodne, jak teraz wygląda dom Kaczyńskiego. Ale metamorfoza!