Posłanka Elżbieta Kruk w 2008 r. wywołała ogromne zamieszanie w Sejmie. Jej zachowanie i sposób wypowiadania się sprawiły, że posądzano ją o przyjście na obrady pod wpływem alkoholu. Dziennikarze mieli ocenić, że posłanka poruszała się inaczej niż zwykle, bardziej "chybotliwie". Niektórzy wskazywali nawet, że kobieta nieomal się nie przewróciła w sejmowej restauracji. Ale co gorsza, zwracano uwagę na to, że w otoczeniu kobiety wyczuwalna była woń alkoholu. To wzbudziło duże wątpliwości na temat tego, czy parlamentarzystka była trzeźwa.
Zobacz: Posłanka PiS szczekała w Sejmie. Teraz głos zabrał jej mąż! Wstrząsające słowa
Ostatecznie wprost zapytano posłankę, czy jest trzeźwa. Elżbieta Kruk nie udzieliła jednak wiążącej odpowiedzi. - W związku z tym, że co? Że miałam urodziny dwa dni temu? - odpowiedziała zaczepnie. - Potrafię pracować dobrze, potrafię coś tam, coś tam - przekonywała po chwili, stając się szybko viralową gwiazdą internetu.
- Czy ja nie jestem w stuprocentowej formie? Ja jestem w stanie wskazującym? Tak? Naprawdę? To proszę mnie zbadać alkomatem i będzie pani miała odpowiedź. A jak nie, to spotkamy się w sądzie - mówiła Kruk dziennikarce Polsat News, przerywając wypowiedź długimi chwilami milczenia. Po chwili została ona odciągnięta na bok przez Przemysława Gosiewskiego. - To nie żadna niedyspozycja! Poseł Kruk jest pijana. Bełkotała, przewróciła się w Sejmie. Teraz od dwóch godzin siedzi w kawiarni sejmowej i boi się wyjść - grzmiał Janusz Palikot.
Elżbieta Kruk udzielił później wywiadu "Dziennikowi", tłumacząc się z tej sytuacji. – Nie byłam pijana. Ale nie ukrywam, że dzień wcześniej miałam urodziny, które ze znajomymi świętowałam i dlatego nie byłam w najlepszej formie. Jak to po urodzinach. W pełni świadomie brałam rano udział w głosowaniach. Przyznaję, że może nie powinnam na nie przyjść, popełniłam błąd – oceniła. Dopytywana przyznała, że za jej niezbyt składne wypowiedzi odpowiada stres związany z „nagłym zainteresowaniem dziennikarzy” oraz kac. - Połączenie tego stanu z silnym stresem nie dało najlepszych rezultatów, czego, jak powtarzam, żałuję – powiedziała Kruk.
- Nie mogę jednak nie dostrzec, że niektórym dziennikarzom w ogóle nie chodziło o to, w jakim stanie jestem, ale o to, żeby mnie skompromitować. Najbardziej bałam się, że po wyjściu z restauracji napierający na mnie dziennikarze zrzucą mnie ze schodów i się najnormalniej w świecie wywalę. To byłby dopiero piękny obrazek, prawda? – dodawała.