- Marianna Schreiber wywołała burzę, oskarżając obsługę Orlenu o niewłaściwe zachowanie po problemach z samochodem.
- Zamiast spodziewanego współczucia, celebrytka spotkała się z lawiną krytyki i zdecydowaną obroną pracowników stacji.
- Internauci jednoznacznie wskazali, że stacja paliw to nie warsztat, kwestionując roszczeniową postawę Schreiber.
- Sprawdź, dlaczego jej próba wywołania współczucia obróciła się przeciwko niej i jaki był bezlitosny werdykt internautów.
Przypomnijmy, że Marianna Schreiber w emocjonalnym wpisie opisała sytuację, która miała ją spotkać podczas podróży z dzieckiem. Gdy w jej aucie zapaliła się kontrolka ostrzegawcza, zatrzymała się na stacji paliw, prosząc obsługę o pomoc. Jak twierdzi, została wyśmiana zarówno przez pracownika, jak i kasjerkę. Oburzona celebrytka zapowiedziała napisanie oficjalnej skargi, określając zachowanie obsługi jako "chamstwo i butę". Reakcja internautów okazała się jednak zupełnie inna, niż mogła się spodziewać.
Bezlitosny werdykt internautów
Fala komentarzy, która zalała media społecznościowe, jest dla celebrytki miażdżąca. Zamiast słów wsparcia, Schreiber musiała zmierzyć się z otwartą krytyką jej roszczeniowej postawy i niezrozumienia sytuacji. Głosy broniące pracowników stacji paliw stały się przytłaczającą większością.
- Brawo dla pracownika. Szacun, tak trzymać - pisze jeden z internautów, a wtórują mu dziesiątki innych.
Przeczytaj także: Marianna Schreiber grzmi po wizycie na Orlenie. Chciała pomocy, pracownik ją wyśmiał. "Chamstwo i buta!"
Wiele osób wprost kwestionuje, dlaczego celebrytka uważa, że należy jej się specjalne traktowanie. Komentujący zwracają uwagę, że status osoby publicznej nie uprawnia do oczekiwania pomocy technicznej od personelu, którego zadania są zupełnie inne. - A kim jest ta Pani, że ma takie wymagania? - dopytuje kolejna osoba. - Myślała, że powitają ją z kwiatami - ironizuje inny komentujący.
"Stacja paliw to nie warsztat"
Głównym argumentem, który przewija się w dyskusji, jest fundamentalne rozróżnienie ról. Internauci podkreślają, że pracownik stacji benzynowej nie jest mechanikiem i nie ma obowiązku diagnozować usterek w samochodach klientów. To właśnie ten argument stał się motywem przewodnim całej dyskusji.
- Stacja paliw to nie warsztat samochodowy - czytamy w jednym z najpopularniejszych komentarzy. - A ubezpieczenie to od czego jest? - pytają internauci, sugerując, że w takiej sytuacji należało skorzystać z pakietu assistance, a nie obarczać odpowiedzialnością kasjera.
Zobacz też: Anastazja Kuś wystroiła się po powrocie do Polski. A do tego jej mama! Tylko spójrz
Wszystko wskazuje na to, że próba wywołania współczucia i napiętnowania pracowników stacji obróciła się przeciwko samej Mariannie Schreiber. Publiczny osąd wydaje się jednoznaczny, a zapowiadana oficjalna skarga, w świetle tak silnego poparcia dla obsługi, może spotkać się z chłodnym przyjęciem.