- W piątek, 27 lutego, o godzinie 20:30 derby Trójmiasta: Arka Gdynia - Lechia Gdańsk.
- Co z Karolem Nawrockim, który jest zagorzałym kibicem Lechii i już jako prezydent był na jej meczu?
- Prezydent podjął decyzję co do derbów już jakiś czas temu, o czym przeczytasz w dalszej części tekstu.
Derby Trójmiasta: Co z Karolem Nawrockim?
Mecze Arki Gdynia z Lechią Gdańsk to dla kibiców z Trójmiasta najważniejsze punkty sezonu. Jak mawia klasyk: "derby rządzą się swoimi prawami", a sytuacja w tabeli i obu klubach nie ma wtedy większego znaczenia. Liczy się tylko boisko i 90 minut walki o panowanie w Trójmieście. W pierwszych derbach w tym sezonie lepsza okazała się Lechia, która wygrała w sierpniu u siebie 1:0. Sukces ten zbiegł się w czasie z oficjalnym początkiem prezydentury Karola Nawrockiego, który na początku sierpnia został zaprzysiężony, a już kilka dni później pojawił się jako głowa państwa na meczu ukochanej Lechii.
Karol Nawrocki postawiony w kłopotliwej sytuacji przez kibiców. Został nagrany! Szybka reakcja
Galeria: Karol Nawrocki na meczu Lechia Gdańsk - Motor Lublin. Prezydent poszedł do młyna!
Nawrocki w połowie sierpnia pojawił się na gdańskim stadionie przy okazji ligowego meczu z Motorem Lublin (3:3). Kibice przywitali go wtedy z najwyższym szacunkiem. "Byłeś. Jesteś. Będziesz zawsze kibicem Lechii" - napisali na banerze z jego podobizną. Sam prezydent wszedł nawet do "gniazda", czyli miejsca, z którego prowadzony jest doping! Takich obrazków nie należy się jednak spodziewać przy okazji derbów na stadionie Arki.
Kilkanaście dni temu podczas spotkania w Pucku kibice klubu z Gdyni zapytali Nawrockiego wprost, czy pojawi się na derbach. Jego odpowiedź nie pozostawiła złudzeń.
"Z derbami będę musiał poczekać" - przyznał prezydent z szerokim uśmiechem.
W trakcie tego spotkania Nawrocki bez zawahania podpisał też koszulkę "wrogiej" Arki, o co poprosił jeden z kibiców. Gdy zaczynał kibicować Lechii, zapewne nie myślał nawet, że znajdzie się w takiej sytuacji. Miało to miejsce w 1992 roku.
Karol Nawrocki zaskoczył Kacpra Tomasiaka! Nieznane kulisy wizyty u prezydenta
- Na Lechię zabierał mnie ojciec jeszcze w latach 80., ale nic z tamtych lat nie pamiętam. Więc świadome kibicowanie liczę sobie od lata 1992 (miałem wtedy 9 lat) – niezapomniany mecz Lechii ze Stilonem Gorzów. Nie mogłem wyjść z podziwu jak z 0-4 można zrobić 4-4 i to w ostatnich minutach. Oglądałem ten mecz z tatą, ale też ze swoim przyjacielem „Bertem”, z którym przebijaliśmy się gdzieś przez ludzi żeby skorelować sytuację na boisku z wiwatującymi biało – zielonymi kibicami - wyznał swego czasu dla portalu lechiahistoria.pl.