- Dramat u Jana Bednarka: piłkarz z rodziną zaskoczył włamywaczy.
- Jeden groził nożem; skradziono kosztowności o dużej wartości.
- Policja zidentyfikowała szajkę. Czy zostaną ujęci?
Wieczór grozy w domu Jana Bednarka
To miał być spokojny, piątkowy wieczór. Zamiast tego zamienił się w prawdziwy koszmar. Reprezentant Polski Jan Bednarek wraz z żoną i córką wracał z restauracji do swojego domu w Porto. Około godziny 20:00, po wejściu do posiadłości, piłkarz zastał w niej trzech złodziei. Sytuacja stała się niezwykle napięta, gdy jeden z napastników zagroził sportowcowi nożem. Na szczęście nie doszło do fizycznej konfrontacji.
Przeczytaj także: Napad na dom Jana Bednarka w Portugalii. Piłkarzowi grożono nożem, skradziono fortunę!
Bandyci działali błyskawicznie. Z domu obrońcy FC Porto zniknęły przedmioty o łącznej wartości szacowanej na 150 tysięcy euro. Według ustaleń mediów łupem złodziei padły między innymi dwa luksusowe zegarki, dwie obrączki oraz bransoleta. Sprawcy uciekli, zanim na miejscu zjawiły się służby.
Policja zidentyfikowała napastników. To pięcioosobowa szajka
Portugalska policja natychmiast rozpoczęła intensywne śledztwo, które już przyniosło pierwsze rezultaty. Jak informują w sobotę wieczorem lokalne media, powołując się na źródła w policji, śledczy zidentyfikowali już osoby podejrzane o brutalny napad. Okazało się, że za wtargnięciem stała grupa licząca łącznie pięć osób – czterech mężczyzn oraz kobieta. Trzech z nich, mówiących po hiszpańsku, weszło do domu piłkarza.
Kluczowe w identyfikacji sprawców okazały się nagrania z monitoringu, zarówno z kamer w domu polskiego piłkarza, jak i z monitoringu ulicznego. Choć tożsamość napastników jest już znana, nie zostali oni jeszcze schwytani. To jednak tylko kwestia czasu.
Mimo traumatycznych przeżyć, Jan Bednarek już w sobotę pojawił się na treningu FC Porto. Klub zapewnił jemu i jego rodzinie wszelką niezbędną pomoc, w tym wsparcie psychologiczne oraz wzmocnioną ochronę domu. Trener "Smoków" Francesco Farioli poinformował, że decyzja o wystawieniu Polaka w niedzielnym meczu jeszcze nie zapadła, biorąc pod uwagę jego stan psychiczny.
