- Maciej Rybus wziął rozwód ze swoją żoną Laną
- Po kilku tygodniach pojawił się w Polsce i udzielił szczerego wywiadu
- Został zapytany wprost, czy żałuje pozostania w Rosji w 2022 roku
Rosyjskie media: Maciej Rybus wziął rozwód z żoną
Ostatnie tygodnie przyniosły szokujące doniesienia na temat życia prywatnego Macieja Rybusa. Według rosyjskich mediów, piłkarz nie jest już mężem Lany, dla której zdecydował się pozostać w kraju agresora po wybuchu wojny. W obliczu osobistego dramatu i końca zawodowej kariery, 66-krotny reprezentant Polski zabrał głos, odpowiadając na pytanie, które zadaje sobie wielu Polaków: czy było warto?
Historia Macieja Rybusa to gotowy scenariusz na dramat. W 2022 roku obrońca podjął decyzję o pozostaniu w Rosji, co skutkowało wyrzuceniem go z reprezentacji Polski i zamknięciem drogi na międzynarodowe salony. Argumentował to dobrem rodziny – żony Lany i dwóch synów. Dziś, jak informują media w Moskwie, ten rozdział został definitywnie zamknięty przez sąd, który miał przychylić się do pozwu rozwodowego kobiety i jej żądań dotyczących podziału majątku.
Maciej Rybus po rozwodzie znów zagra w Polsce! Wraca w rodzinne strony
Czy Rybus żałuje pozostania w Rosji po wybuchu wojny?
Mimo utraty pozycji w kadrze, ostracyzmu w Polsce i – jak się okazuje – rozpadu małżeństwa, dla którego poświęcił tak wiele, Rybus twierdzi, że jego sumienie jest czyste. W rozmowie z portalem Lowicz24.eu padło kluczowe pytanie o to, czy żałuje swoich decyzji. – Nie, nie żałuję. Jestem z takich ludzi, że raczej nie żałuję – stwierdził stanowczo Rybus.
Piłkarz podkreślił, że jego priorytetem zawsze były dzieci i to się nie zmieniło, niezależnie od statusu jego związku czy sytuacji geopolitycznej. – Nie chcę się wypowiadać na tematy wojenne czy polityczne. Dla mnie najważniejsze w tym momencie jest to, żeby być blisko dzieci. Na tamten czas też tak było, nic się nie zmieniło – wyjaśnił.
Maciej Rybus szczerze o hejterach
Były kadrowicz odniósł się także do tego, jak jest postrzegany przez ludzi. Zauważa wyraźny rozdźwięk między komentarzami w sieci a rzeczywistością.
– Wydaje mi się, że nie jestem złym człowiekiem, żebym komuś zaszkodził. Mam też pozytywny odbiór, kiedy ludzie mnie spotykają na ulicy. W internecie wiadomo, że jest hejt. Ja to rozumiem, takie są czasy – podsumował gorzko Maciej Rybus.