Regulacje w Unii Europejskiej często budzą emocje. Jednym z naczelnych przykładów są plastikowe nakrętki przytwierdzone do napojów od 1 lipca 2024 roku. Zmiana ta spotkała się z mieszaną reakcją społeczeństwa, ale na świecie nie brakuje miejsc, w których wciąż jest "po staremu". Jednym z takich miejsc jest Tajlandia, co od razu zauważył Łukasz "Juras" Jurkowski przebywający obecnie w dalekiej Azji.
Ciąg dalszy zadymy wokół Beaty Szydło i Kacpra Tomasiaka. Bezlitosne reakcje i głos rozsądku
Burza po filmiku "Jurasa" z Tajlandii. Na celowniku UE
Legendarny zawodnik KSW spędził część lutego na obozie treningowym w Tajlandii, po którym został jeszcze w tym egzotycznym kraju. I nowy tydzień postanowił rozpocząć od "podpalenia internetu", co udało mu się w 100 procentach!
"Pozdro z Tajlandii do UE" - napisał zaczepnie "Juras" pod filmikiem w social mediach, na którym odrywa nakrętkę od butelki coli, a następnie pije ją przez plastikową słomkę. W Polsce i innych krajach Unii Europejskiej nakrętki od dłuższego czasu są przymocowane, a słomki są papierowe. Jak można się domyślić, pod wpisem Jurkowskiego wybuchła burza.
Nie brakowało oburzonych: "Możesz tam zostać, jeśli to Ci przeszkadza. Nie zapomnij podpytać ludzi na miejscu ile zarabiają, ile pracują i pokaż zdjęcia, gdzie te śmieci leżą" - czytamy.
Sam "Juras" zdecydował się też na wyjaśnienia. "Papierowe słomki to bzdura totalna. Nakrętki mi specjalnie nie przeszkadzają. Tak dla uściślenia. Post żartobliwy. Ja mam w du*** to totalnie. Bawi jednak napinka twiterrowiczów. No ludzieeeeee" - wytłumaczył już pod filmikiem słynny zawodnik i komentator MMA.
A wy co sądzicie o takiej prowokacji w internecie?