Pojechali na wakacje do Chorwacji. Teraz żądają od nich ogromnych pieniędzy! Polacy nie ukrywają wściekłości

Polacy otrzymują ogromne kary od Chorwatów. Turyści, którzy odwiedzając Dubrownik wjechali w obręb starego miasta, jak okazuje się bezprawnie, dostają teraz wezwania do zapłaty. Pisma wysyła kancelaria prawna z Puli, czyli z drugiego końca kraju. Żądane kwoty są bardzo wysokie, to nawet kilkaset euro!

Wjechałeś do centrum? Płać!

Ponad rok po złamaniu „zakazu ruchu bez pozwolenia” w obrębie starego miasta w Dubrowniku, posypały się wezwania do zapłaty dla obcokrajowców, w tym Polaków. Turyści, którzy często bez wiedzy o nowych, obowiązujących przepisach, przeważnie prowadzeni przez nawigację wjechali do historycznego centrum, nawet tylko na moment, teraz muszą zapłacić.

Rada miasta Dubrownik, w 2024 r. przyjęła uchwałę na mocy której powołała Specjalną Strefę Ruchu wokół starego miasta. Mówi ona o tym, że od marca do listopada tylko pojazdy ze specjalnymi uprawnieniami mogą wjechać w obręb zabytkowego centrum. Wjazd w celu szukania wolnego miejsca parkingowego jest zabroniony.

Przeczytaj także: Uciekli przed kartelami do Radomia. Niewolnicy z Kolumbii zmuszani do pracy w zakładzie mięsnym

2 czerwca 2025 r. na ulicach pojawiły się kamery rejestrujące wszystkie samochody, a kary za bezprawny wjazd są bardzo wysokie. Według uchwały wynoszą one: 260 euro dla osoby fizycznej a auta firmowe bądź w leasingu (dotyczy to także aut z wypożyczalni) są karane gigantycznym mandatem w wysokości 1320 euro. To nie są jednak ostateczne kwoty, bo trzeba do tego doliczyć prowizję wypożyczalni i kosztów administracyjnych! 

Przeczytaj także: Miał wyjechać na quadzie tylko na chwilę. Rodzina zamarła, gdy zobaczyła, co się stało

Czy była to pułapka na turystów? Nawigacja nadal prowadziła przez centrum

Tylko w pierwszych dniach obowiązywania nowych przepisów władze Dubrownika zanotowały 1700 bezprawnych wjazdów do centrum.

Jedną z osób, które dostały takie pismo z żądaniem zapłaty, był pan Jacek z Małopolski. W rozmowie z korespondentem „Super Expressu” dzieli się historią otrzymania drakońsko wysokiej kary!

– Oprócz kary 260 euro kancelaria zażądała jeszcze 160 euro „kosztów ustalenia właściciela pojazdu”. Zapytałem, skąd ta kwota. Odpisano mi, że to 100 euro honorarium, 25 euro VAT i 35 euro wydatków, a w tym samym piśmie nazwano to jednocześnie odszkodowaniem dla Miasta i dobrowolną ofertą ugody - opowiada pan Jacek.

Przeczytaj także: Breloczek „Roxie” przy ciele 13-latki. Rodzina rozpoznała zwłoki Roksany J.

Jak sam przyznał, karę zapłacił. Kwestionuje jednak wspominane 160 euro, ponieważ uchwała rady miasta ich nie przewiduje, a pismo kancelarii nie jest decyzją urzędu.

– Nie należę do ludzi, którzy nie chcą płacić. Należę do ludzi, którzy chcą wiedzieć, za co płacą i dlaczego – mówi. 

Wściekły na zachowanie kancelarii, pan Jacek postanowił przygotować specjalny poradnik dla wszystkich kierowców, do których również dotarły lub dotrą wezwania do zapłaty wysokich mandatów. Tłumaczy w nim, jak odpowiedzieć na pismo i co zrobić, gdy przyjdzie nakaz zapłaty z Dubrownika.

Poradnik można znaleźć tutaj.

Potrącił psa na przejściu dla pieszych i uciekł! Nagranie szokuje

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI