Dariusz R. mieszkał samotnie na gdańskim Srebrzysku. - Dziwny i małomówny. Gbur. Dzieci bały się go przez te tatuaże, które ma na rękach - wspomina jeden z sąsiadów. Policjanci w mieszkaniu Dariusza R. znaleźli skrupulatne zapiski, a dzięki nim odkryli 10 worków z ludzkimi szczątkami, które zakopał w pobliżu stacji PKM Brętowo. Każdy worek opatrzony był kartką z informacją, do kogo należą znajdujące się w nim szczątki. Ta pedantyczność jest zadziwiająca, wskazuje, że Dariusz R. mógł eksperymentować ze skradzionymi zwłokami.- Prokurator przedstawił podejrzanemu sześć zarzutów znieważenia miejsc spoczynku oraz usiłowania lub dokonania grabieży szczątków ludzkich. Mężczyzna dużo podróżował i jest możliwość, że tych zdarzeń będzie więcej - mówi Grażyna Wawryniuk z prokuratury w Gdańsku. 54-latek nie przyznał się do winy. Grozi mu 8 lat więzienia, a sąd aresztował go na trzy miesiące. Teraz Dariusza R. zbadają biegli psychiatrzy, którzy mają pomóc ustalić motywy jego działania. Policjanci związani ze sprawą przyznają, że bezczeszczenie zwłok to najlżejsze przestępstwo, jakiego dopuścił się Dariusz R. Na sumieniu ma coś znacznie poważniejszego.
Mieszkańcy Srebrzyska wysuwają różne hipotezy. - Może nie tylko kradł ludzkie kości, ale i zabijał? - spekuluje jeden z sąsiadów aresztowanego. - Albo naoglądał się filmów o Frankensteinie i chciał ożywiać zwłoki - dodaje inny. Śledczy zweryfikują te domysły.
Zobacz także: Kraków: 18-latka wpadła do Wisły, uratowała ją 30-latka
Przeczytaj również: Policjant obraził kobietę na blokadzie Marszu Niepodległości? Jest oświadczenie rzecznika
Polecamy ponadto: Atak zimy w Polsce! Zobaczcie zdjęcia