- Tragiczny wypadek w Boliwii, gdzie 13-latek kierował minibusem, zakończył się śmiercią wielu osób.
- Wśród dwunastu ofiar śmiertelnych, w tym dzieci, znaleźli się członkowie jednej rodziny wracający z urodzin.
- Jak doszło do tego, że dziecko prowadziło pojazd, a większość pasażerów była pod wpływem alkoholu?
Tragedia na drodze. Dziecko prowadziło auto, 12 osób nie żyje!
Na razie mówi się o dwunastu ofiarach śmiertelnych, choć ten bilans może się jeszcze zmienić. Wśród osób, które zginęły, są też dzieci, służby jednak nie podają w jakim były wieku. Szczegóły tragedii, do jakiej doszło w poniedziałek, 12 stycznia, w pobliżu miasta Puerto Quijarro w Amazonii niedaleko granicy z Brazylią, są wstrząsające. Rozpędzony minibus kierowany przez 13-letniego chłopca, w pewnym momencie uderzył w drzewo.
Zgodnie z tym, co podają lokalne media, młody kierujący stracił panowanie nad kierownicą, wjechał w drzewo, a to się przewróciło i przygniotło pojazd. Autem jechali członkowie jednej rodziny, wracający z imprezy urodzinowej. "Wśród ofiar śmiertelnych są cztery osoby niepełnoletnie. Jedną z nich jest kierowca" – powiedział policjant nadzorujący śledztwo w sprawie wypadku.
Większość pasażerów była pijana
Boliwijski dziennik "El Dia" przekazał, że zgodnie z ustaleniami służb, większość pasażerów minibusa znajdowała się pod wpływem alkoholu. PAP przypomina, że w Boliwii każdego roku na drogach ginie około 1,4 tys. osób, a 40 tys. odnosi obrażenia w wypadkach.