- Donald Trump zaproponował Władimirowi Putinowi dołączenie do nowo tworzonej Rady Pokoju, której sam miałby dożywotnio przewodniczyć.
- Rada ma zajmować się konfliktami, począwszy od Strefy Gazy, a zaproszenia wysłano do 60 państw.
- Członkostwo stałe wiąże się z opłatą miliarda dolarów, co budzi kontrowersje wśród dyplomatów.
- Sprawdź, jak świat reaguje na tę inicjatywę i co oznacza ona dla międzynarodowej polityki.
Putin zaproszony do Rady Pokoju! To nie żart
PILNE! Amerykański prezydent miał zaproponować Władimirowi Putinowi dołączenie do inicjowanej właśnie przez siebie Rady Pokoju. Jak wynika z kopii listu i projektu statutu, do których dotarła agencja Reutera, radzie miałby dożywotnio przewodniczyć Trump. "Jej zadaniem byłoby początkowo zajęcie się konfliktem w Strefie Gazy, a następnie rozszerzonoby jej zakres o inne konflikty" - podaje Reuters. "Moskwa analizuje tę propozycję oraz liczy na kontakty z Waszyngtonem w tej sprawie" - powiedział rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow.
Kto może dołączyć do Rady Pokoju Trumpa?
Podobno zaproszenia do bycia częścią Rady Pokoju zaczęły do światowych liderów spływać w ostatnią sobotę, 17 stycznia. Jak podaje agencja AFP, miały zostać wysłane do 60 państw, w tym do Egiptu, Turcji i Kanady. "Rządy zareagowały ostrożnie na zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa. Dyplomaci twierdzą, że plan ten może zaszkodzić pracy Organizacji Narodów Zjednoczonych" - pisze w poniedziałek, 19 stycznia "Independent". Część liderów poparła inicjatywę od razu - jak np. Węgry czy Kazachstan.
Na jakich warunkach można dołączyć do Rady Pokoju? Państwa członkowskie będą mogły pełnić funkcję członków przez maksymalnie trzy lata, chyba że zapłacą po 1 miliardzie dolarów na finansowanie działalności rady. Wówczas mogą uzyskać stałe członkostwo - można przeczytać w informacji, cytowanej przez Reutersa.