Rzeczniczka Białego Domu powiedziała, że domniemane wsparcie wywiadowczym Rosji dla Iranu nie ma znaczenia
Rosja dzieli się z Iranem informacjami wywiadowczymi na temat lokalizacji sił amerykańskich na Bliskim Wschodzie - pisze „Washington Post” dziś, 6 lutego, powołując się na trzy źródła. Kreml według tych doniesień miał przekazywać informacje o miejscu pobytu m.in. amerykańskich okrętów i samolotów. „Wygląda na to, że to dość kompleksowa operacja” – powiedział dziennikarzom jeden z chcących zachować anonimowość urzędników.Co na to wszystko Stany Zjednoczone? Do medialnych doniesień odniosła się rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt w telewizji Fox News. "Czy tak było, czy nie, szczerze mówiąc, to nie ma to tak naprawdę znaczenia, bo prezydent Trump i wojsko USA całkowicie dziesiątkują nikczemny terrorystyczny irański reżim" - oznajmiła Leavitt. Jak dodała, „ewidentnie to nie robi żadnej różnicy, jeśli chodzi o działania wojska w Iranie, bo całkowicie ich dziesiątkujemy”.
„Nasze siły działają z niezrównaną sprawnością, a misja zdecydowanie postępuje”
Amerykanie utrzymują tymczasem, że wygrywają wojnę. „Nasze siły działają z niezrównaną sprawnością, a misja zdecydowanie postępuje” – powiedział w czwartek szef Pentagonu Pete Hegseth. „Nasze zapasy amunicji są pełne, a nasza wola jest niezłomna, co oznacza, że to my i tylko my możemy kontrolować sytuację tak długo, jak będzie to konieczne, aby Stany Zjednoczone Ameryki osiągnęły te cele” - dodał.
Atak na Iran zaczął się 28 lutego. Teheran odpowiedział kontratakiem nie tylko na teren Izraela
28 lutego najpierw Izrael, a potem Stany Zjednoczone uderzyły na Iran. Wcześniej kraje te podawały, że trwają negocjacje mające na celu zmuszenie Iranu do całkowitej rezygnacji, obecnie i w przyszłości, do posiadania broni nuklearnej. Pociski spadły na Teheran, zniszczona została m.in. szkoła dla dziewcząt. Zginęło tam niemal 200 osób. Iran odpowiedział ogniem, atakując Izrael, amerykańskie bazy w regionie, a także sąsiadów mających u siebie bazy USA. Pociski poleciały między innymi na Dubaj, uważany do niedawna za jedno z najpewniejszych miejsc na świecie. Wymiana ognia trwa, a Amerykanie twierdzą, że wygrywają i Iran jest już praktycznie na kolanach, Teheran jednak nie zamierza się poddawać.