Nurkowie na Malediwach zostali wciągnięci? "Jaskinia rekinów". Odnaleziono ostatnie dwa ciała

2026-05-20 10:40

14 maja na Malediwach doszło do straszliwego wypadku, w którym podczas nurkowania zginęło pięcioro Włochów. Wszyscy byli doświadczonymi nurkami, wszyscy nie żyją. We wtorek, 19 maja, z podwodnej jaskini wydobyto ciała ostatnich dwóch ofiar. Prowadzone jest w tej sprawie śledztwo, mówi się jednak, że mogli zostać "wciągnięci do jaskini" i zabrakło im tlenu, gdy próbowali się z niej wydostać.

  • Pięcioro doświadczonych włoskich nurków zginęło podczas podwodnej ekspedycji, która zakończyła się tragedią.
  • Nowa teoria sugeruje, że silne prądy w "jaskini rekinów" wciągnęły ich do środka, uniemożliwiając powrót na powierzchnię.
  • Mimo ich doświadczenia, śledztwo bada, czy nurkowie przekroczyli bezpieczną głębokość, schodząc do groty ponad 50 metrów.
  • Odkryj wstrząsające szczegóły tej tragedii i dowiedz się, co mogło doprowadzić do śmierci tak doświadczonej grupy.

Do tego wstrząsającego wypadku doszło niemal tydzień temu, 14 maja. Pięcioro włoskich nurków wybrało się na podwodną ekspedycję, z której niestety już nie wrócili. Była to grupa badawcza, wszyscy nurkowie byli niezwykle doświadczeni. Tym bardziej szokująca jest ich śmierć. Jak podaje "The Sun", nowa teoria sugeruje, że cała piątka mogła zostać wciągnięta do jaskini Thinwana Kandu, zwanej także "jaskinią rekinów"  i "zabrakło im tlenu, gdy próbowali uciec".

Nurkowie dali się wciągnąć do jaskini? Koszmarne doniesienia

Zginęli Monica Montefalcone, jej córka Giorgia Sommacal, a także Muriel Oddenino, Federico Gualtieri oraz kapitan łodzi i doświadczony instruktor nurkowania Gianluca Benedetti. Alfonso Bolognini, prezes Włoskiego Towarzystwa Medycyny Podwodnej i Hiperbarycznej, powiedział dla włoskiego portalu "Adnkronos", że ofiary mogły zostać wciągnięte przez bardzo silny prąd. "Wąska ścieżka do jaskini mogła wytworzyć efekt Venturiego, w którym ciecz musi przyspieszyć, aby utrzymać stały przepływ, co powoduje spadek ciśnienia i wytwarza próżnię" - powiedział i tłumaczył dalej. "Najpierw wysłali zdalnie sterowany pojazd do wejścia do jaskini. Nie mogli go wpuścić z powodu bardzo silnych prądów, więc musieli tam dotrzeć sami. Po zassaniu mogły wydarzyć się dwie rzeczy. Albo wszyscy dali się wciągnąć, albo ktoś dał się wciągnąć, a reszta podjęła próbę ratunku".

Pięcioro  nurków nie żyje. Zeszli za głęboko?

Od momentu zaginięcia nurków trwały ich poszukiwania. W środę, 20 maja agencja Ansa podała, że z groty wydobyto ciała dwóch ostatnich ofiar wypadku. W toku prowadzonego śledztwa nie wyklucza się, że nie były przestrzegane lokalne procedury bezpieczeństwa, zgodnie z którymi podczas rekreacyjnego nurkowania możliwe jest zejście na głębokość 30 metrów. Grota, do której zeszli nurkowie, znajduje się na głębokości ponad 50 metrów.

Najgłębsze jeziora w Polsce. Zmieściłyby się w nich trzy płetwale i statua wolności!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki