Pandemia pokazała, że czas na zdrowie

2020-09-23 0:00 Materiał Partnerski
Pandemia pokazała, że czas na zdrowie
Autor: Materiały Prasowe NIENKE FEENSTRA, prezes Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA

Rozmowa z Nienke Feenstra, prezes Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA.

SE: Jak Polska radzi sobie z pandemią COVID-19? 

Nienke Feenstra, prezes Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA: – Dla większości bezpieczeństwo kraju oznacza dobrze wyposażoną armię. Tu Polska od dawna inwestuje w nowoczesne rozwiązania. Tymczasem właśnie mierzymy się z wrogiem, którego nie widać gołym okiem. Z wirusem. Jestem pewna, że Ministerstwo Zdrowia robi, co w jego mocy. Jestem pod wrażeniem zaangażowania, z jakim medycy i urzędnicy państwowi walczą z pandemią. Jednak trzeba przyznać, że system ochrony zdrowia nie był na nią przygotowany.

– Co miało największy wpływ na to, jak poszczególne kraje radziły sobie z tą sytuacją? 

– Z pewnością ogólna sytuacja w ochronie zdrowia, w tym dostępność kadr medycznych, sprzętu medycznego – testów, odzieży ochronnej czy respiratorów. Kluczowy okazał się również stan zdrowia obywateli. Na powikłania COVID-19 szczególnie narażeni są chorzy z chorobami współistniejącymi. Dlatego to, ilu obywateli zmaga się z chorobami przewlekłymi i czy mają oni dostęp do nowoczesnych terapii, które pozwalają utrzymać ich w dobrej kondycji – ma bezpośrednie przełożenie na skutki pandemii. To decydowało o tym, jak szybko poszczególne kraje mogły sobie pozwolić na odmrożenie gospodarek i powrót do względnie normalnego funkcjonowania.

– W Polsce cały system ochrony zdrowia podporządkowano pod walkę z pandemią. Czy to miało wpływ na sytuację osób przewlekle chorych?

– Czas pandemii dla przewlekle chorych jest w Polsce szczególnie trudny. Z dnia na dzień odwołano planowane zabiegi, badania i większość wizyt. Pacjentów nie włączano do leczenia ze względu na brak możliwości przeprowadzenia kluczowej diagnostyki. Pojawiał się też problem z kontynuacją terapii. 62% respondentów badania przeprowadzonego przez Fundację „My Pacjenci” wskazało, że konieczne jest zapewnienie dostępu do badań diagnostycznych, które pozwolą na rozpoczęcie lub kontynuację leczenia, a 40% uznało, że należy poprawić dostęp do leków ratujących zdrowie i życie. Ponadto wielu pacjentów nie chodziło do lekarzy z obawy przed zachorowaniem na COVID-19. To również opóźniło rozpoczęcie leczenia. A wszyscy wiemy, że to prowadzi do pogorszenia rokowań. Dlatego eksperci są zgodni – w wyniku zamrożenia systemu ochrony zdrowia i ograniczenia dostępu do leczenia liczba ofiar pośrednich pandemii – niezdiagnozowanych na czas i niepoddanych terapii – może okazać się znacznie wyższa niż liczba bezpośrednich ofiar COVID-19.

– Jak na co dzień wygląda leczenie tych osób?

– Mimo znaczącej poprawy w dostępie do nowoczesnych leków nadal istnieje rozbieżność między wytycznymi medycznymi a standardami opieki w Polsce. Ma to związek ze wspomnianą już diagnostyką, a także z bardzo ograniczonym dostępem do leczenia w porównaniu z innymi krajami europejskimi – chociażby sąsiadującymi z Polską Czechami. Jest to tym trudniejsze, że z innowacyjnych terapii – nawet jeśli są tutaj dostępne, skorzystać mogą tylko nieliczni chorzy albo ich stosowanie jest ograniczone w czasie. Objęcie leczeniem wymaga zwykle spełnienia bardzo restrykcyjnych kryteriów, dlatego zwykle te terapie są włączane na bardzo późnym etapie choroby, kiedy szanse na odzyskanie zdrowia są już niewielkie. A przecież Polacy zasługują na leczenie zgodne z wytycznymi medycznymi, które pozwolą przedłużyć ich życie i poprawić jego jakość. Pandemia sprawiła, że Polacy oczekują, że wydolny i odpowiednio dofinansowany system ochrony zdrowia powinien stać się absolutnym priorytetem dla rządu. Mam nadzieję, że ta siła rozpędu doprowadzi do niezbędnych zmian w systemie opieki zdrowotnej, aby Polska nadrobiła zaległości.

– Projekt budżetu na 2021 r. zakłada wydatki na zdrowie na poziomie 5,3% PKB. Czy to wystarczy, aby odpowiednio zadbać o zdrowie Polaków?

– Na pewno Polska idzie we właściwym kierunku, jednak nieco zbyt wolno, aby zapewnić Polakom leczenie zgodnie z wytycznymi. Średnia w Unii wynosi 6,8% i rośnie. Tym bardziej, że zdrowie zaczyna być postrzegane jako kluczowy element bezpieczeństwa narodowego. Eksperci podkreślają, iż epidemie będą się pojawiały znacznie częściej niż w przeszłości. Musimy być na nie gotowi tak jak na konflikty zbrojne. Dlatego inwestycje w zdrowie są konieczne. Cały świat doświadczył, jak kosztowne – ekonomicznie i społecznie – jest nieprzygotowanie i niedofinansowanie tego obszaru. Polacy powinni czuć się bezpiecznie i mieć zapewniony dostęp do świadczeń zdrowotnych i do leczenia zgodnego z wytycznymi medycznymi. Polscy obywatele zasługują na szczęśliwe życie, w dobrym zdrowiu.

PARTNEREM MATERIAŁU JEST INFARMA

Najnowsze