Tabletki „na covida” i po chorobie? Zdaniem eksperta: TAK, ale za KILKA LAT!

2021-05-03 17:57 oprac. Andrzej Bęben
zażywanie tabletki
Autor: Arturs Budkevics/Shutterstock.com

Leków, które wyprowadziłby chorego na COVID-19 do stanu sprzed zakażenia jest... dużo, ale nie ma (jak na razie) jakiegokolwiek, co do którego nie byłoby wątpliwości. Najgłośniej jest o pracach koncernu Pfizer nad taki medykamentem, ale... – Nie spodziewam się, żeby w najbliższych miesiącach dotarła do nas informacja, że mamy skuteczny lek przeciwko koronawirusowi, ponieważ proces odkrywania nowych terapii trwa bardzo długo – uważa biochemik prof. dr hab. JACEK JEMIELITYz Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Remdesivir, deksametazon, tocilizumab, metylprednizolon czy – najbardziej wśród laików znana – amtandayna. Ani jeden z nich nie jest, czymś, czego wszyscy oczekują: że, gdy się jest chorym na C-19, to bierze się serię tabletek i dochodzi się do zdrowia. A przynajmniej nie ma w tym kierunku jednoznacznego potwierdzenia. Co prawda prof. Jacek Jemielity, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria, podkreśla, że w przypadku tworzenia leków, to od pomysłu do przemysłu, zwykle upływa 7-9 lat, ale... Przypomnijmy sobie, co mówiono rok temu o szczepionce przeciwko C-19. Pamiętacie?

– Nawet w przypadku COVID-19, gdzie wszystkie firmy rzuciły się na ten temat i szukają substancji, które są w stanie zahamować rozwój wirusa, pracuje nad tym też wiele ośrodków naukowych, cały ten proces jest długotrwały – studzi gorące oczekiwania biochemik. Produkt, nad którym pracuje amerykański koncern Pfizer, nosi kodową nazwę: PF-07321332, na razie znajduje się w I fazie badań klinicznych. Pojawiły się informację, że może być „gotowy” jeszcze pod koniec tego roku. Przypomnieć należy, że wymagania badań klinicznych są takie same dla leków, jak i szczepionek, bo jedne i drugie są produktami leczniczymi. W II FB uczestniczy parę tysięcy ochotników, a w fazie III co najmniej kilkanaście tysięcy.

Kolejka do szczepień w Parku Śląskim w Chorzowie

– Nie spodziewam się jednak, żeby w najbliższych miesiącach dotarła do nas taka informacja, że oto mamy bardzo skuteczny lek przeciwko koronawirusowi, ponieważ proces odkrywania nowych terapii trwa bardzo długo – mówi prof. Jacek Jemielity. – Mam nadzieję, że na lek przeciwko koronawirusowi nie będziemy musieli czekać aż siedem lat, ale na pewno nie będzie to proces tak szybki jak w przypadku wynalezienia szczepionek. Szczepionki opierają się na pewnym schemacie, który powtarza się niezależnie od rodzaju patogenu. Natomiast w przypadku leków to jest przygoda, która za każdym razem rozpoczyna się od początku – tłumaczy prof. Jemielity.

Tymczasem w świecie pojawiają się nowe szczepionki. Poza wyprodukowanymi przez gigantów przemysłu farmaceutycznego z USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Rosji i Chin, do gry wszedł ostatnio Kazachstan. QazVac, bo tak nazwano szczepionkę, jest w technologii produkcji zbliżona do AstraZeneki. To, że jest dopiero w III fazie badań klinicznych nie przeszkodziło kazachskim regulatorom rynku farmaceutycznego dopuścić ją do użytku. Ba, tamtejszy minister zdrowia nawet zaszczepił się QazVac. W Polsce, w dwóch ośrodkach: poznańskim i warszawskim, również trwają prace nad opracowaniem rodzimej szczepionki przewcicovidowej. W przeciwieństwie do QazVac nie weszły one nawet do I fazy badań klinicznych.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze
Najnowsze artykuły