To już 27 lat, odkąd majówka w Bydgoszczy ma swój niepowtarzalny motocyklowy rytuał. Wczesnym przedpołudniem parking przy Castoramie na ul. Szajnochy zaczął wypełniać się błyszczącymi maszynami, a ich właściciele - uśmiechnięci, gotowi do jazdy i pełni energii - szykowali się do wielkiego startu. Punktualnie o 11.30 ruszyła parada, która jak co roku przyciągnęła uwagę mieszkańców.
Czytaj także: Olek zmarł po policyjnym pościgu. Nadział się na metalowy pręt. Sąd wraca do sprawy śmierci 19-latka
Kolumna motocykli przejechała ulicami Fordońską, Jagiellońską i Gdańską, by dotrzeć do Myślęcinka. W słońcu mieniły się chromy, a charakterystyczny dźwięk silników odbijał się od kamienic. Mieszkańcy machali, robili zdjęcia, a najmłodsi z zachwytem wskazywali na potężne harleye i sportowe jednoślady.
Po dotarciu do Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku uczestnicy wzięli udział w mszy, po której ksiądz Janusz Konysz tradycyjnie poświęcił motocykle. To moment, na który wielu czeka - symboliczny początek sezonu, ale też okazja do spotkań, rozmów i wspólnego świętowania.
A później? Piknik w najlepszym wydaniu. Muzyka, grill, rozmowy o motocyklach i planach na nadchodzące trasy. W powietrzu unosił się zapach kiełbasek i benzyny - mieszanka idealna dla każdego fana dwóch kółek.