- Wyroki dla członków gangu: od 2 lat i 10 miesięcy do 11 lat więzienia
- 29-letnia Paulina K. uznana za szefową grupy i skazana na najwyższą karę
- Oskarżeni działali metodą „na policjanta”, wyłudzając pieniądze od seniorów
Najpierw były uśmieszki, szepty i miny, jakby to wszystko znowu miało im ujść na sucho. Jakby za łzy oszukanych emerytów należały się zawiasy. Ale gdy w Sądzie Okręgowym w Olsztynie padły wyroki, na sali zapadła grobowa cisza. Skończyły się żarty. Sąd nie miał litości dla gangu, który metodą „na policjanta” wyciągał od starszych ludzi oszczędności całego życia. Wyroki są surowe: od 2 lat i 10 miesięcy do 11 lat więzienia. Najwyższą karę usłyszała 29-letnia Paulina K. To ona, według ustaleń śledczych i ocenionego przez sąd materiału dowodowego, była szefową tego brudnego procederu.
Czytaj też: Oszustwo na policjanta! Milion złotych strat! Sprawdź, jak działali, by nie dać się nabrać!
To była bezwzględna maszyna do okradania staruszków. Telefon od fałszywego policjanta. W słuchawce strach, presja i kłamstwo o rzekomej akcji. Potem odbiór gotówki. I po wszystkim. Znikały pieniądze odkładane latami. Na leki. Na rehabilitację. Na czarną godzinę. Czasem nawet na pochówek. Dla ofiar był to dorobek życia. Dla oszustów fundusz na wygodne życie.
– Moi rodzice stracili 30 tysięcy. To było wszystko, co mieli – powiedział w sądzie jeden z synów poszkodowanych. Jego głos łamał się przy każdym słowie. – Rodzice oddali cały dorobek – dodał.
Na sali była też starsza kobieta z Olsztyna, okradziona dwa lata temu. Podpierała się balkonikiem. – Oddaliśmy wszystko. Zostało tylko to, co pożyczyliśmy sąsiadce. Reszta przepadła – mówiła zalana łzami.
A po drugiej stronie siedzieli młodzi ludzie, którzy z cudzej krzywdy zrobili sobie sposób na życie. Paulina K. była tak zwanym „logistykiem” gangu. To ona organizowała akcje, pilnowała ludzi, werbowała kolejnych do tej roboty. Prokurator zarzucił jej 41 oszustw i 3 usiłowania. Sąd nie miał wątpliwości, że to nie był wybryk ani głupota młodości, tylko zimno skalkulowany interes. I że pieniądze wydarte starszym ludziom szły potem, jak podkreślił sąd, na „łatwe życie”, imprezy i używki.
To było widać także po stylu życia oskarżonych. Z ustnych motywów wyroku wynikało jasno, że skradzione emerytom pieniądze szły na zabawę, używki, drogie ubrania i poprawianie urody. Wielkie usta. Rzęsy. Tatuaże. Życie na pokaz. Wszystko opłacone cudzym nieszczęściem.
Szczególne obrzydzenie budził wątek 21-letniej Angeli B. Jak wynikało z akt sprawy przytaczanych w sądzie, razem ze swoim chłopakiem, współoskarżonym Jakubem B., bywała w drogich hotelach i urządzała sobie życie na koszt oszukanych seniorów. Z zabezpieczonych telefonów miały pochodzić zdjęcia i nagrania, na których naga pozuje na rozsypanej forsie skradzionej emerytom. Ten obraz wracał jak policzek wymierzony wszystkim ofiarom. Starsi ludzie odkładali grosz do grosza, a oni tarzali się w ich krzywdzie.
Czytaj też: Mieczysław owinął sznurek na szyi psa i ciągnął po drodze. Szokujące zeznania! "Już i tak nie żył"
Sąd powiedział to wprost. „Szokujące jest, że oskarżeni traktowali dokonywanie oszustw jak normalną pracę i wykonywali ją bez najmniejszych skrupułów”. Padły też słowa, że bez takich ludzi tych przestępstw po prostu by nie było. Dlatego nie było taryfy ulgowej.
Paulina K. usłyszała najwyższy wyrok - 11 lat. Pozostali od 2 lat i 10 miesięcy do 11. Wyrok nie jest prawomocny. Ale jedno jest już pewne. Ci, którzy przyszli na salę z uśmieszkami, dostali odpowiedź twardą jak wyrok.