- Tragiczna zbrodnia w Janikach Wielkich: syn zamordował rodziców, ale nie trafi do więzienia.
- 28-letni Kamil M. został uznany za niepoczytalnego, co zwalnia go z odpowiedzialności karnej.
- Zamiast wyroku, prokuratura wnioskuje o umieszczenie sprawcy w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
- Dlaczego biegli uznali go za niepoczytalnego i jakie były okoliczności tej makabrycznej zbrodni?
Pół roku po tragedii, która wstrząsnęła Janikami Wielkimi w powiecie iławskim, zapadła decyzja, która dla wielu może być szokująca. Irena i Tadeusz M. zostali zamordowani we własnym domu. Sprawcą był ich syn. Dziś wiadomo, że nie poniesie on odpowiedzialności karnej.
Dramat rozegrał się w nocy z 27 na 28 lipca 2025 r. Kamil M. pojawił się u swoich rodziców dzień przed zabójstwem, po dłuższej nieobecności. Mężczyzna wstał z łóżka i ciosem w szyję zabił nożem 71-letnią matkę. Krzyk kobiety obudził jej męża. 77-letni Tadeusz M. pobiegł na pomoc żonie, ale również został zaatakowany. Syn zadał mu kilka ciosów nożem. Mimo ciężkich ran mężczyzna zdołał jeszcze zadzwonić pod numer alarmowy. – Syn… nóż… – powiedział dyspozytorowi. Po chwili zmarł.
Po zabójstwie Kamil M. uciekł z domu. Zabrał nóż i kilka ubrań, wsiadł do samochodu i ruszył w trasę. Policja rozpoczęła szeroko zakrojoną obławę. W akcji brali udział funkcjonariusze z trzech województw, były blokady dróg i psy tropiące. Uciekinier próbował przedostać się do Niemiec. Zatrzymano go po kilkunastu godzinach w woj. zachodniopomorskim. W samochodzie znaleziono zakrwawione ubrania i nóż, którym zamordował rodziców.
Sąsiedzi nie kryli szoku. – Spokojna rodzina, normalni ludzie. On był cichy, zamknięty w sobie. Nikt nie spodziewał się takiej tragedii – mówili. W tle zbrodni miały być narastające konflikty rodzinne i problemy finansowe.
Prokuratura Rejonowa w Iławie zakończyła śledztwo i na początku stycznia 2026 r. skierowała do Sądu Okręgowego w Elblągu wniosek o jego umorzenie. Jak ustalili biegli psychiatrzy i psychologowie, Kamil M. w chwili zbrodni był niepoczytalny. Z powodu choroby psychicznej nie rozumiał znaczenia swojego czynu i nie mógł pokierować swoim zachowaniem. W świetle prawa nie popełnił przestępstwa.
- Prokuratura wniosła o zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym - informuje prokurator Ewa Ziębka, rzecznik prokuratury okręgowej w Elblągu.
Teraz o dalszym losie decyzję podejmie sąd. Jednak w takim przypadku to tylko formalność. W momencie pierwszego przesłuchania Kamil M., zeznawał irracjonalnie, a w przeszłości leczył się psychiatrycznie i ode jakiegoś czasu nie brał leków.