Serhii udusił żonę i córki, pasierba zwodził pandemią. Teraz twierdzi, że to nie on. Szokujące kulisy zbrodni w Puszczykowie

2026-01-20 13:56

Zamordował żonę i dwie córeczki, a pasierba okłamywał, że jego ofiary są chore… na COVID. W końcu pękł i wszystko opowiedział przypadkowemu ochroniarzowi w sklepie. Teraz zmienia zdanie i próbuje przekonać wszystkich, że to nie on zabił. Szczegóły w artykule.

Super Express Google News

Do dramatu doszło w Puszczykowie pod Poznaniem. Serhii T. razem ze swoją młodszą żoną i jej synem z pierwszego małżeństwa przyjechali do Polski jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie. Zamieszkali w wynajętym domu, a mężczyzna, ponieważ był kucharzem, szybko znalazł pracę.

Niestety, miał problemy z hazardem, długami i alkoholem. Żona mężczyzny głośno to krytykowała i to na tym tle doszło do awantury w listopadzie 2023 roku. W ich wynajmowanym domu śledczy odnaleźli martwą matkę i ciała jej dwóch córek, po tym jak sprawca zbrodni opowiedział o wszystkim… ochroniarzowi w centrum handlowym.

Julia (+29 l.), Maria (+1,5 l.), Daria (+4,5 l.) zostały brutalnie zamordowane, a ich oprawca przez kilka dni mieszkał z ciałami zabitych. Swoją żonę udusił, starszą córeczkę Darię udusił paskiem i bił po całym ciele, a Marię (młodszą córeczkę) ze szczególnym okrucieństwem uderzył głową o ścianę i udusił przewodem. Potem - w trakcie wizji lokalnej - wszystko ze szczegółami opisał śledczym, nie pomijając nawet dźwięków, jakie wydawały jego ofiary przy zabijaniu. 

Czytaj więcej o sprawie: Zabił żonę i dwie małe córeczki. Serhii mieszkał 5 dni ze zwłokami Julii, Marii i Darii

Jakby tego było mało, starszego syna Julii, a swojego pasierba, oszukiwał, że mama i siostry są w szpitalu przez koronawirusa. Zakazał mu wchodzenia na piętro domu pod pozorem dezynfekcji. Serhii T. wiele już razy zmieniał swoją wersję wydarzeń. Najpierw przyznał się do zabójstwa, potem zaprzeczał, a nawet twierdził, że to jego znajomy z powodów finansowych był zabójcą jego rodziny.

Sąd uznał, że ostatnia wersja Serhiia nie jest wiarygodna. Wiadomo, że w chwili popełniania zbrodni był poczytalny. Został skazany na dożywocie. Po rozpatrzeniu sprawy przez Sąd Apelacyjny, proces Ukraińca wznowiono. Sąd drugiej instancji uznał, że skład Sądu pierwszej instancji był nienależycie obsadzony, bo zasiadał w nim tak zwany neosędzia. Neosędzia to osoba powołana na stanowisko sędziego po 2018 roku, w sposób budzący kontrowersje, bo nastąpiło to po zmianach w systemie prawnym.

W czasie drugiego procesu całkowicie zmienił swoje stanowisko, mówiąc, że to nie on zabił, za to słyszał, jak ktoś chodzi po domu. Zdaniem prokuratury to tylko linia obrony. Śledczy nadal będą domagać się dla mężczyzny dożywotniego więzienia.

Pokój Zbrodni - Tragedia w Sanoku

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki