Tajemnica samobójczej śmierci księdza w kościele rozwiązana? Parafianie nie mają wątpliwości

2021-01-27 9:50 mrok
Pogrzeb księdza Mariana K. 60-latek powiesił się w poznańskim kościele [RELACJA Z UROCZYSTOŚCI]
Autor: Archidiecezja Poznańska św. Józefa/ Reprodukcja Paweł Jaskółka / Super Express Pogrzeb księdza Mariana K. 60-latek powiesił się w poznańskim kościele [RELACJA Z UROCZYSTOŚCI]

Ta historia rozdziera serce. Wieloletni proboszcz parafii w Chwałkowie Kościelnym po spowiedzi - powiesił się w świątyni. Jego parafianie nie mają wątpliwości, dlaczego to zrobił. Ksiądz Marian K. (60 l.) powiesił się po spowiedzi w kościele, bo… TĘSKNIŁ do swoich parafian. 1 grudnia został odwołany z funkcji proboszcza, bo musiał iść pomagać tam, gdzie księża poumierali przez COVID-19. - Nie spodziewał się odwołania, miał już wszystko zaplanowane tutaj - mówi pani Hanna z Chwałkowa Kościelnego, w którym ksiądz spędził ostatnie 7 lat swojego życia. - To był cudowny ksiądz i człowiek. Pobożny, uprzejmy - dodają inni parafianie. Szczegóły tajemniczej samobójczej śmierci księdza w artykule.

Śmierć księdza Mariana K. wstrząsnęła wszystkimi. Duchowny poprosił znajomego proboszcza z Poznania o spowiedź. Umówili się około południa. Ksiądz Marian uklęknął w konfesjonale i wyznał swoje grzechy. - Nic nie wzbudziło moich podejrzeń. To była normalna spowiedź - mówił Super Expressowi ks. Eugeniusz Guździoł, który wyspowiadał przyszłego samobójcę. Gdy ksiądz Marian dostał rozgrzeszenie, chwilę pomodlił się jeszcze w kościele. Nie wyszedł jednak ze świątyni. Poszedł do przedsionka i tam - w samotności i ciszy - powiesił się. Jego ciało odkryła przypadkowa parafianka, która przyszła się do kościoła pomodlić. Na pomoc dla mężczyzny było już za późno.

Dziś, dzień po pogrzebie księdza Mariana, który odbył się 26 stycznia, jego byli parafianie nie mają wątpliwości. Ksiądz targnął się na swoje życie, bo tęsknił do swojej parafii. Spędził w niej jako proboszcz ostatnie 7 lat życia. - Od razu zdobył nasze serca - mówią mieszkańcy małego Chwałkowa Kościelnego. - To był ksiądz na poziomie, inteligentny, oczytany, pobożny, miły i uprzejmy - mówi pani Hanna z rady parafialnej. Odwołanie z poznańskiej kurii przyszło nagle. - Nie spodziewał się tego, bo miał już całą zimę zaplanowaną - mówi Super Expressowi pani Hania.

CZYTAJ: Ksiądz POWIESIŁ SIĘ w poznańskim kościele. Wcześniej się wyspowiadał

Ksiądz kupił nawet na plebanię do ogrzewania ekogroszek na całą zimę. Gdy się dowiedział o odwołaniu go z Chwałkowa, z którym się zżył - załamał się. Ponieważ  jego najbliższa rodzina już nie żyje, to właśnie parafianie, cała ta mała wioska, to byli jego najbliżsi. - Wiedzieliśmy, że ksiądz nie chce odchodzić, ale nie chciał się też sprzeciwić decyzji swoich przełożonych - mówi pani Hanna. Kuria przeniosła księdza, ponieważ na innych parafiach brakowało księży. Wszystko przez COVID-19, który zdziesiątkował duchownych w kurii poznańskiej. Przez 6 tygodni ksiądz Marian K. był w 3 parafiach. - A za nami tęsknił… - mówią parafianie z Chwałkowa Kościelnego i zawieszają głos. Teraz będą się modlić za swojego byłego proboszcza.

- Módlmy się, aby Bóg był miłosierny dla swojego sługi Mariana - mówił w czasie pogrzebu ksiądz celebrujący mszę.

Pogrzeb księdza, który popełnił samobójstwo. Tłumy pożegnały duchownego